Ja to mam ale dziwne sny.
Nie przywiązuję do nich żadnej uwagi, ale był to tak miły sen, że postanowiłem o nim napisać.
Czy to była łasiczka czy gronostaj albo może fretka nie mam pojęcia, bo się nie znam.
Było to małe, a przeglądając zdjęcia w necie wyglądem przypominało łasiczkę lub gronostaja.
Szedłem chyba jakimś parkiem. Przechodząc obok jakiegoś rowu, który częściowo był murowany, czy może obłożony kamieniami, zauważyłem w nim biegające dwie łasiczki.
Jedna z nich podbiegła w moim kierunku na krawędź rowu wychylając się przez murek.
Wydawała jakieś wesołe dźwięki, a że wyglądała sympatycznie chciałem ją pogłaskać.
Stojąca obok jakaś pani odradzała mi to, twierdząc, że może ugryźć, więc powstrzymałem się.
Jak to zwykle bywa w śnie następnym ujęciem było, kiedy z jakimiś znajomymi siedzieliśmy przy długim drewnianym stole z ławkami po obu stronach, najprawdopodobniej jakaś restauracja.
Kiedy tak siedzieliśmy przy stole podbiegła do mnie czarna łasiczka. Nie wiem czy taka istnieje, ale był to sen więc to w sumie szczegół innego rodzaju. Podbiegła i wbiegła mi na ramię. Kiedy tak siedziała stwierdziłem, że zapewne jest nastawiona przyjacielsko i gryźć nie będzie, więc tym razem ją pogłaskałem.
Siedziałem oparty łokciami o stół i rozmawiałem ze znajomymi, a mały zwierzaczek siedział mi na plecach. Okazało się, że za placami, jakieś 30 metrów, miałem blok lub kamienicę, a tam z okna wyjrzała małżonka krzycząc do mnie z zachwytem co to mam za ślicznego zwierzaka.
Zupełnie do tego miłego snu nie pasuje mi scena, kiedy pojawia się dwóch agresywnych panów szukających zaczepki. Mam wrażenie, że już dziś w śnie ich spotkałem kilka razy. Jeden z nich przechodząc za mną przewrócił ławkę na której siedziałem, ale ja już stałem na nogach. Nie podnosiłem jej, bo ten drugi groził, że jakąkolwiek próbę stawiania im oporu potraktuje posiadaną bronią palną.
Teraz sobie pewnie myślicie, że zwariowałem, albo kto wie co zaprząta moje myśli, ale cóż zrobić, sny są nieprzewidywalne i pozbawione wszelkiego sensu.
Agresorzy po chwili odeszli, a my dalej spokojnie siedzieliśmy rozmawiając o czymś. Przez ten incydent uciekł mój czarny pupil. Po chwili jednak ni stąd ni zowąd przybiegła biała. Przebiegła mi po plecach i przez lewe ramię pobiegła siadając u kolegi obok na jego ramieniu.
Więcej szczegółów snu nie zapamiętałem, chyba nawet nic więcej się nie działo.
Nie mam pojęcia co ma oznaczać ten sen i w ogóle czy ma coś oznaczać ale jeśli macie ochotę, spróbujcie podać mi wykład🙂. Zawsze lepiej mieć miły sen, aczkolwiek nie we wszystkich momentach, niż jakiś koszmar. Gdyby nie było rano a wieczór, życzyłbym wam: Miłych snów🙂.
Interesującym jest ale fakt, że na mojej posesji pojawiają się czasami te zwierzaki. Ostatni raz widziałem ją w zimie, jak spoglądała na mnie z daleka, kryjąc się w śniegu.