Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z lipiec, 2015

12/2015 cyklu: Ja i mój rower. Żermanice po raz pierwszy

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Jednak okazało się, że wczorajszy upadek pod Czantorią nie był groźny. Skończyło się na obitym biodrze, a później sporym siniaku. Nie stało więc nic na przeszkodzie, żebym ten upalny dzień spędził nad wodą. Tym bardziej, że znajomi poinformowali mnie, że wybierają się aż z Bielska.
Skoro oni mogą z tak daleka to czemu bym nie mógł ja. Oni co prawda samochodem ja na rowerze, ale motywował mnie fakt, że dawno ich nie widziałem, a należą do tych fajnych znajomych.😉
No... i w końcu wybiorę się nad Žermanice, zalew na rzece Lučina. Mieszkam tu 13 lat i nigdy nie byłem.

11/2015 z cyklu: Ja i mój rower. Pierwszy upadek

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Tym razem wyjechałem przed 12-tą sam nie wiem dlaczego znowu Czantoria.🙂
Mapy do wglądu:
Endomodo
Przygoda Garmin

Nowa wersja przysłów polskich

T O N I nie N A P I S A Ł
Niby nowa wersja, ale nie tak nowa, ponieważ przysłowia te są znane.
Nie zaszkodzi jednak przypomnieć.
Nie taka kobieta straszna... jak się umaluje.Ten się śmieje ostatni... kto wolniej kojarzy.Kto pod kim dołki kopie... ten szybciej awansuje.Nie pożądaj żony bliźniego swego... nadaremno.Jak cię widzą... to pracuj.Tym chata bogata... co ukradnie tata.Kto rano wstaje... ten idzie po bułki.Nie ma tego złego... co by nam nie wyszło.Jak sobie pościelesz... to mnie zawołaj.Gość w dom... żona w ciąży.Znacie jeszcze jakieś tego typu przysłowia?Ja owszem, kolega często powtarzał:Kto rano wstaje... ten leje jak z cebra. Czekam na wasze komentarze.

Dlaczego nie warto pić piwo jadąc na rowerze

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Pomysł na posta podsunął mi pewien czeski artykuł i w sumie Republiki Czeskiej będzie głównie dotyczyć, chociażby z tego względu, że aktualnych polskich przepisów nie znam. W tej kwestii możecie mnie pouczyć w komentarzu.

Na Czantorię niekoniecznie szlakiem

T O N I      N A P I S A Ł
Miałem nie pisać o tej wycieczce, ale po zastanowieniu stwierdziłem, że dzięki temu, że pieszo, odkryłem kilka ciekawych szczegółów.
Jak wspomniałem w ostatnim rowerowym poście, wybraliśmy się z żoną na Czantorię.
Nie wiem czy przekonały ją poziomki czy po prostu miała ochotę na "spacer".😉

10/2015 z cyklu: Ja i mój rower. Czantoria, Ustroń, Leszna

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Wczoraj "tylko" 18 za to dziś niespełna 50 napedałowanych kilometrów.
Po powrocie koleżanka nazwała mnie samobójcą bo upał był chyba większy niż wczoraj...
ale po kolei.😉

9/2015 z cyklu: Ja i mój rower. Czantoria i poziomki

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Jak już zapewne widzieliście aktywność w Endomodo wiecie, że wybrałem się na Czantorię.
Pomysłów było by kilka, jednak Czantoria jest tak blisko, że poszedłem na łatwiznę.
Wyjechałem tuż przed 10-tą.

Urlop w Bułgarii - co polecam, czego nie

T O N I      N A P I S A Ł
Po tygodniowym powrocie do trybu online, okazało się, że ludzie dziwili się, że jakoś tak u mnie cicho.
Czyżbym rzeczywiście pisał więcej niż inni?
Czyżbym jednak był uzależniony od portalu społecznościowego?

Temat mojego posta brzmi: "co polecam, czego nie" w Bułgarii.
Spotkacie się z moim prywatnym zdaniem, którego nie mam zamiaru nijak narzucać innym.
Moja opinia i wrażenia dotyczą Słonecznego Brzegu, czyli Sunny Beach.