Przejdź do głównej zawartości

Polsko czeski słownik wulgaryzmów

T O N I      N A P I S A Ł

Znacie zapewne doskonale post, w którym opisuję  polsko-czeskie różnice językowe, a tam pisze, że wbrew pozorom i ewentualnie krążącym mitom, czeski język nie jest aż tak podobny do naszego. Owszem, jest wiele podobnych słów, ale nie zawsze, a raczej rzadko kiedy oznaczają to samo.
Wśród moich czeskich znajomych mam niektórych, których z jakichś tam powodów fascynuje j.polski. Są też tacy, którzy należąc do pewnej mniejszości twierdzą, że język polski znają bardzo dobrze, ba! są i tacy, którzy twierdzą, że znają go lepiej niż ja, ale to już inny rozdział.😏

Jednym z tych, którzy ciągle o coś pytają, prosząc o tłumaczenie, jest pewien muzyk (LP), którego bardziej zafascynowały te słowa, których normalnie w życiu nie używamy.
Zdobył gdzieś książeczkę - słownik wulgaryzmów polsko-czeskich (nie tylko, jak widać na okładce). Postanowiłem wybrać kilka (naście, może dziesiąt) słówek, aby wam pokazać to, co niektórych Czechów fascynuje najbardziej. Jest to bogatość w słowa.


Ci, którzy znają język angielski wiedzą, że jest bardzo skąpy w słowa, a zdradzę wam w sekrecie, że chociaż Czesi mają dość bogaty język, to do polskiego mają daleko.
Przy okazji uświadomię was aby wyeliminować sytuację, że ktoś was będzie bluzgał lub obrażał, a wy o tym nawet nie będziecie wiedzieć.😀

Całego słownika przepisywać nie będę, ponieważ większość słów w nim tłumaczonych dotyczą zwrotów: o kur.., ja pier.., i wszystkie im podobne w szerokiej gamie zastosowań.
Musicie również pamiętać, że tłumaczenie tych słów nie musi być dosłowne lub w wielu przypadkach mogłoby być przetłumaczone inaczej.
Dość często polskich słów tego typu ani zwrotów nie da się dosłownie przetłumaczyć, albo co najmniej nie będą tak ostre lub dobitne.
Nie dajcie się też zmylić tym, że niektóre słowa brzmią podobnie do zwykłego słowa.
Tłumaczenia można również odebrać tak, że są to najczęściej stosowane słowa i zwroty w porównaniu do polskich.

Dla zachowania zasad kultury wysławiania się, abym nie został posądzony o szerzenie gorszących treści klikając DALEJ oświadczasz, że MASZ UKOŃCZONE 18 LAT i wchodzisz na własną odpowiedzialność.
bajzel, burdel - čurbes
bałaganiarz - bordelář
bałwan - bambula
barani łeb, ciemniak - tupec
bawić się z ptaszkiem - hrát si z ocasem
bawidamek - hejsek
brakuje ci piątej klepki - nemáš všechny pohromadě
brukowiec - bulvár
bydlak - hovado
cholera - sakra
ciemno jak w dupie - tma jak v prdeli
cycki - kozy
cymbał - pitomec
czarnuch - negr
czubek - blboun
do niczego, nic nie warte - stojí to za prd
dupa - prdel
dupek - zmrd
duperelka - hovadinka
dureń - trouba
frajer - naivka
gamoń - cvok
głupi - blby
(sam dodałem w słowniku nie było) głupiec - blboun
idź do cholery - táhni k čertům
kapuś - čmuchal, bonzák
kurdupel - buclík
kutwa - držgrešle
łamaga - niemotora
łeb - palice
mam to w dupie - seru
na to menda - filcka
mięczak - slaboch
napalony - nadržený
nie chrzań - nekecej
odlać się - vychcat se
odpieprz się - jdi do prdele
oferma - trdlo
opowiadać duperele - kecat blbosti
pedał - teplouš
pierdnięcie - prd
pierdoła - blbeček
pocałuj mnie w dupę - polib mi prdel
pudło (więzienie) - basa
puścić pawia - blit
siksa (o dziewczynie) - žába
skuć pysk - rozbit hubu
smarkacz - usmrkanec
smarkacz - floutek
speluna - díra
spływaj - vypadni
stare pudło (o kobiecie) - stará škatule
stul pysk - drž hubu
szczać - chcát
ty ośle - ty blbečku
wkurzasz mnie - sereš mě
zadupie - zapadákov
zakisić ogóra - prcat
zakuty łeb - zabedněnec, tupáhlava
zbijać bąki - válet si koule

Mógłbym was zasypać słowami, ale tak samo jak będąc w Irlandii, zaobserwowałem, że cudzoziemcy lubujący się w polskim języku szczególnie interesują się tymi słowami, których w "normalnym" towarzystwie się nie używa. Jak pewnie zauważyliście, nie wszystkie słowa są wulgarne, ale są (lub mogą być) obraźliwe albo niegrzeczne.
Wśród wulgaryzmów w tym słowniku można znaleźć też gwarowe słowa, które wcale nie muszą nikogo obrażać, takie jak: kočka, czyli określenie pięknej (ładnej) dziewczyny, w tym przypadku idealnym tłumaczeniem jest: laska.
Inne słowa, które brzmią podobnie do polskich obraźliwych słów znajdziecie w poście wspomnianym na samym początku.
Dla przykładu: dívka - to po prostu dziewczyna i nie ma nic wspólnego z dziwką.

Ciekawe czy czytaliście w moim blogu o tym, jak pomyliłem słowa, kiedy chciałem się pochwalić jak mi idzie nauka czeskiego, kiedy zaczynałem randkowanie w Czechach. Gdzie to napisałem? Przypomnicie mi?😏

Jak zauważył mój czeski znajomy, język polski jest dość bogaty w tym temacie, a jak sami wiemy wiązanki potrafią być soczyste i w zasadzie wspomniane zwroty są wykorzystywane w szerokim zakresie.
Zaczynam myśleć, że chyba prawdziwym jest twierdzenie, że Polacy to najbardziej wulgarny naród.
Skąd w przeciwnym wypadku było by takie zainteresowanie właśnie tą częścią polskiej mowy?

Chociaż, jak widzicie, stwierdzam, że w "normalnym" towarzystwie przekleństw sie nie używa albo conajmniej nie powinno, to każdy temat do dyskusji dobry.

Być może zarzucicie mi obrazę normalnego towarzystwa, ale zauważcie, że w tej kwestii mam swoje zdanie i nie że nie używam wcale przekleństw, ale ograniczam je do tego stopnia, żeby ktoś o mnie nie powiedział:
- Gdyby nie przekleństwa nie potrafił by mówić

Przypomniał się mi dowcip:
Wróciła dziewczynka od dziadka i mama się jej pyta:
- Mówił coś dziadek?
- A mam pominąć przekleństwa?
- Tak, bez przekleństw
- To nie mówił nic😁

Zauważcie, że polskie słowa od siebie się różnią, w przeciwieństwie do czeskich, które się powtarzają u różnych polskich zwrotów.

W tym słowniku znalazłem też wiele błędów. Autor zdecydowanie nie przyłożył się do pracy. Kolejny dowód na to, że trzeba uważać w tłumaczeniu tych języków, które wbrew pozorom nie są do siebie aż tak podobne.

Poza błędami są też zupełne bzdury:
prd přikrývkový - podkołdernik jadowity
Powiedzcie mi, kto używa takiego określenia?😀

Uwaga na słowniki, w najlżejszym przypadku można się ośmieszyć, ale w przypadku wulgaryzmów lub tych obraźliwych można dostać, jak to mówią Czesi: do budki.🙂
czyli wolnym przekładem: po pysku.
Nie wiem jakie są wasze doświadczenia ze słownikami, ale nie spotkałem jeszcze online słownika, który by był bezbłędny i chyba wszystkie, z którymi miałem do czynienia nie są wolne od zupełnych bzdur. Słowniki książkowe powiedzmy, że powinny być dokładne, ale to nie oznacza, że znajdziecie w nich wszystko.

Jak się okazuje, nie wszystkie książki jednak takie są, na przykładzie tego tu opisywanego szczerze wątpię czy pisał to ktoś znający dobrze obydwa języki.
Nawet ja, choć mieszkam tu już ponad 15 lat nie wiem wszystkiego 😉 ale w razie czego zawsze chętnie służę pomocą, czego dowodem jest ten post. Pytajcie więc, o ile nie będę wiedział, specjalnie dla was się dowiem i odpowiem.🙂
Ciekawią mnie też wasze doświadczenia ze słownikami, albo z językami, więc zaspokójcie moją ciekawość.😉

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

6/2016 z cyklu: Ja i mój rower. Przez Suchy na Łączkę i Filipkę

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Gdyby nie wczorajsza 2 zmiana i powrót do domu przed północą, pewnie wybrałbym się w trasę, którą planuję już od kwietnia. Tydzień temu nawet rzuciłem hasło na fb, ale nie wypaliła pogoda.
Dobra, zdradzę wam sekret z posta 4/2016.😉Chodzi o drugie podejście na Girovą i odnalezienie dwóch jaskiń.
Wtedy już mi zabrakło sił, więc teraz w planie mam podjazd pociągiem do Mostów u Jabłonkowa, a potem przez Studeničny. Pewnie nie lekka trasa, ale obiecałem sobie.

Dziś pospałem więc plan trza odłożyć, ale czasu wystarczająco na to by odwiedzić Łączkę. Tym bardziej, że pewna znajoma podsunęła mi informację, że podobno można też z Bystrzycy Suchy.
Okolicę częściowo znam z pracy, ale tylko do ostatniego przystanku.

Czantoria. Pochodzenie i otaczające ją legendy.

T O N I      N A P I S A Ł
Jadąc kiedyś do pracy kupiłem sobie gazetę, tygodnik naszego regionu.
Pomyślałem sobie, że jak będzie dobra robota na cnc to będzie czas poczytać co w trawie piszczy. Tylko nie mówcie majstrowi.😀

Czas rzeczywiście miałem, chwilami, kiedy program zadbał o to bym na chwile usiadł.
Poza informacjami z regionu z wielką uwagą przeczytałem artykuł o Czantorii i o tym skąd właściwie pochodzi jej nazwa.
Jak wiecie, Czantorię widzę, o ile nie ma mgły, codziennie z okna czy jak wyjdę z domu. Tym bardziej zainteresował mnie ten temat.

C6H5-NH-C2H5

T O N I      N A P I S A Ł
C6H5-NH-C2H5 wygląda jak jakiś kod aktywacyjny.
Zamieściła go dziś na fb moja dobra (wirtualna) koleżanka, a że do chemii było mi zawsze daleko, więc nie miałem nawet pojęcia o co chodzi.
Jak się okazało jest to chemiczny wzór miłości.