Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z kwiecień, 2017

1/2017 z cyklu: Ja i mój rower. Po długiej zimie nareszcie na rower.

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Zima była długa i chociaż nadal nie ma idealnych temperaturowych warunków na rower to jednak pokonałem lenia i poszedłem do garażu.
Zeszłoroczny sezon był słabiutki jak na moje możliwości, a było to ściśle związane z moją nową pracą, chociaż pogoda w dniach moich wolnych od pracy tez bardzo często robiła mi na złość.
Co gorsza pozostało kilka zeszłorocznych wyjazdów, których nawet nie opisałem w swoim blogu. Boleję nad tym, tym bardziej, że nie jestem pewien czy w ogóle uda mi się odtworzyć te wyjazdy w pamięci.
Żebym nie popełnił tego samego błędu zabieram się za opisanie pierwszego wyjazdu.

Jak daleko sięgam pamięcią?

T O N I      N A P I S A Ł
Odkąd wyprowadziłem się do Czech niewiele mi pozostało utrzymanych kontaktów ze starych czasów. Nie wnikając w szczegóły tej straty zarazem ciesze się, że jednak są osoby, które znajdują czas by się ze mną spotkać w tym zagonionym i wypełnionym pracą życiu.
Wczoraj po jakimś czasie znów się spotkałem z koleżankami przy okazji urodzin jednej z nich. Byliśmy umówieni na 18 ale wyjechałem przed południem w jednym konkretnym celu.
Odwiedziłem zakład pracy, w którym zdobyłem swój zawód, a w przeważającym stopniu moje zdolności i zapał do pracy zawdzięczam człowiekowi, którego jechałem odwiedzić.
Hans. Pan na emeryturze, który nadal pracuje w tej samej firmie, w której i on przed laty wyuczył się zawodu.
Niewiarygodne, prawda?
Bardzo miłe spotkanie, w dużej mierze oparte na wspominaniu jak i wymianie opowieści o tym, co się wydarzyło od tego czasu, kiedy widzieliśmy się ostatni raz.