Przejdź do głównej zawartości

Bezmyślność

T O N I      N A P I S A Ł

Nie miałem zamiaru o tym pisać, ale wspomniałem gdzieś w komentarzu. Poza tym postów krytykujących bezmyślność na drodze już napisałem kilka.
Wczoraj po 4 dniach wolnego raźnie usiadłem za kierownicą autobusu, bo chociaż niekoniecznie fizycznie to jednak wypoczęty.
Jadę sobie tak przez miasto i bacznie obserwuję co się wokół mnie dzieje. Ponieważ należę do kulturalnych kierowców, zwolniłem przed przejściem dla pieszych, widząc nadchodzących. Pasem wyznaczonym dla rowerów w tym samym kierunku jechały dwa rowery.
Ten drugi tuż przed przejściem postanowił być pierwszym, ale chyba stwierdził, że jednak ustąpi pierwszeństwa pieszym. Nie pomyślał ale o rowerze za sobą!
Skręcił tak nagle na rowerowy pas, że tylnym kołem zahaczył przednie koło rowerzystki za nim.
Wyrżnęli z hukiem!
Nie wiem co sobie zranił, ale krew z twarzy tryskała tak, że jeszcze godziny później były widoczne ślady na asfalcie. Kobieta siedziała z grymasem na twarzy trzymając się za łokieć.
Przepisy mówią, że w takiej sytuacji powinienem udzielić pomocy, bez względu na to, że mam 50 pasażerów śpieszących do pracy. Pocieszył mnie fakt, że nie wszyscy ludzie odwracają wzrok na widok czyjejś krzywdy. Jeden z przechodzących przez przejście najpierw zajął się rowerami na środku jezdni, a potem jak sądzę zadzwonił po pogotowie. W tym samym czasie mijał ich kolejny rowerzysta, który nie miał czasu by pomóc poszkodowanym po bezmyślnym manewrze pana na rowerze.

Minęła godzina i wracałem, tym razem wioząc pracowników do domów.
W połowie drogi jechałem za ciężarowym samochodem, który normalnie przewozi takie kontenery na materiały sypkie, które ładuje lub ściąga za pomocą haka, czegoś w rodzaju dźwigu.
Jechał bez kontenera, ale jak sądzę zupełnie niedawno gdzieś się go pozbył, bo nagle łomot jak w czasie II wojny światowej.
Wystraszyłem się tak, że o mało piszczały mi hamulce w autobusie z systemem ABS.
Ów pojazd przede mną nie zmieścił się pod most, pod który obaj mieliśmy zamiar wjechać - zapomniał opuścić dźwig! Został zaklinowany pod mostem.
Nie wiem jakie szkody poniósł ale pewnie nie tanio go to wyjdzie.

Po chwili, z pomocą jednego z pasażerów, opuściłem niebezpieczny zakręt za mostem i kontynuowałem jazdę.
Zmiana dopiero zaczynała, a ja miałem obawy co jeszcze mnie dziś czeka.
Na szczęście na ten dzień wyczerpałem limit, a w zamian mogłem odpowiadać na miłe uśmiechy niektórych pasażerów.

Nie chcę nikogo urazić, ale nie chodźmy - nie jeźdźmy po ulicach z głową w chmurach.
Pamiętajmy, że poza ryzykowaniem własnego życia często ryzykujemy i życie drugich.
Bardzo was proszę o ostrożność.

Komentarze

  1. Przyjęłam do wiadomości i bardzo postaram się być ostrożniejsza)))

    OdpowiedzUsuń
  2. A może most chciał przewieźć ?? Już wiesz dlaczego tak się wściekłam na kierowcę TIRa? Właśnie za tą bezmyślność i chamstwo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiedzmy, że rozumiem twoja wściekłość, ale niekoniecznie bezmyślność trzeba łączyć z chamstwem ;)

      Usuń
    2. Mi samej często zdarza się bezmyślność..... Ale bezsilna wściekłość kiedy to tego dochodzi bezczelność i arogancja kierowcy

      Usuń
  3. Tych samochodów ciężarowych wetkniętych w krajobrazy mostów, wiaduktów jest całe mnóstwo :) U nas regularnie w tych samych miejscach!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też zauważam mnóstwo w wiadomościach, ale żeby tak tuż przede mną?!

      Usuń

Prześlij komentarz

Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny. Dziękuję.

Popularne posty z tego bloga

6/2016 z cyklu: Ja i mój rower. Przez Suchy na Łączkę i Filipkę

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Gdyby nie wczorajsza 2 zmiana i powrót do domu przed północą, pewnie wybrałbym się w trasę, którą planuję już od kwietnia. Tydzień temu nawet rzuciłem hasło na fb, ale nie wypaliła pogoda.
Dobra, zdradzę wam sekret z posta 4/2016.😉Chodzi o drugie podejście na Girovą i odnalezienie dwóch jaskiń.
Wtedy już mi zabrakło sił, więc teraz w planie mam podjazd pociągiem do Mostów u Jabłonkowa, a potem przez Studeničny. Pewnie nie lekka trasa, ale obiecałem sobie.

Dziś pospałem więc plan trza odłożyć, ale czasu wystarczająco na to by odwiedzić Łączkę. Tym bardziej, że pewna znajoma podsunęła mi informację, że podobno można też z Bystrzycy Suchy.
Okolicę częściowo znam z pracy, ale tylko do ostatniego przystanku.

Czantoria. Pochodzenie i otaczające ją legendy.

T O N I      N A P I S A Ł
Jadąc kiedyś do pracy kupiłem sobie gazetę, tygodnik naszego regionu.
Pomyślałem sobie, że jak będzie dobra robota na cnc to będzie czas poczytać co w trawie piszczy. Tylko nie mówcie majstrowi.😀

Czas rzeczywiście miałem, chwilami, kiedy program zadbał o to bym na chwile usiadł.
Poza informacjami z regionu z wielką uwagą przeczytałem artykuł o Czantorii i o tym skąd właściwie pochodzi jej nazwa.
Jak wiecie, Czantorię widzę, o ile nie ma mgły, codziennie z okna czy jak wyjdę z domu. Tym bardziej zainteresował mnie ten temat.

Zaćmienie słońca, wierzenia, zabobony i praktyki.

T O N I      N A P I S A Ł
W związku z dzisiejszym zaćmieniem słońca, przypomniało mi się, że z tym wydarzeniem od dawna zawsze wiązały się różnego rodzaju zabobony, wierzenia.
Najprawdopodobniej tego typu przesądy czy wierzenia pochodzą i dotyczą miejsc na ziemi, gdzie bogiem jest (albo było) słońce.
Chciałbym powiedzieć, że chrześcijan i osób wierzących w prawdziwego Boga to nie dotyczy. Niestety nie było by to prawdą.