Przejdź do głównej zawartości

Męski i kobiecy podział na role

T O N I      N A P I S A Ł

To, że kobiety różnią się od mężczyzn (i odwrotnie) jest znane od wieków. Wystarczy spojrzeć na wiele treści o Wenus i Marsie, chociażby dla przykładu jeden z moich postów w Toni NIE napisał.
Faktem jednak jest, że również od wieków prace w domu są podzielone na te kobiece i te męskie.
Wcale nie muszę reklamować swojego kolejnego bloga o gotowaniu, by potwierdzić, że czasami zajmuję się damskimi pracami. Nie krzyczcie od razu, że je tak dzielę! Chciałbym zwrócić uwagę, że niewiele jest mężczyzn, którzy wezmą do ręki żelazko albo włączą pralkę, jak już to zrobią to albo stanie się tragedia, albo zostaną okrzyknięci co najmniej pantoflarzami.
Nie mniej jednak to, że gotuję od czasu do czasu wynika z tego, że w swoich zmysłach smakowych różnię się diametralnie od swojej żony, czyli, że jem coś czego ona nie jada, albo ona je to czego ja nie.

Paradoksem jest, że mężczyźni nie podejmą się żeńskich prac by nie być określonym mianem zniewieściałego, a kobiety zaś wyzwolone feminizmem, dążą do tego by robić prace mężczyzn i to nie tylko ze względu na płacę, ponieważ prawdą jest, że choćby naprawiała samochody, prowadziła autobus to zawsze będzie odbierana jako kobieta i w wielu przypadkach wg tego wynagradzana.
Wielu mężczyzn broni swojej męskości tym, że kobiety nie są w stanie dźwigać tylu kilogramów co oni, czy tak ciężko pracować chociażby na przykładzie pracy w kopalni. Nie mówię tu o wyjątkach, kiedy mężczyzna to chucherko, a kobieta zasługująca (lub też nie) na miano "babochłopa", bo nie o to chodzi.

Sednem podziału, który nie wiem skąd się wziął, jest że kobieta pierze, prasuje itp a mężczyzna zajmuje się mechanicznymi i cięższymi pracami, typu wyniesienie śmieci.😀
Taki żarcik, bo sami wiecie, że to tak nie działa.
Jeśli chodzi o mnie to żelazka nie wezmę do ręki, bo nie lubię. Zadziwiające jest to, że kobiety od mężczyzn różnią się podejściem do życia. Chyba 99% kobiet, które znam nienawidzi prania i prasowania, a o gotowaniu już nie wspomnę, ale mimo wszystko to zrobią.
Twierdzą same, że muszą, bo nikt inny za nich tego nie zrobi.
Nie zgodzę się z tym i możecie mnie za to (spróbować) ukamienować.😉
Taki podział istnieje, owszem, ale sami sobie jesteście winne drogie panie, że my przychodząc z pracy zakładamy kapcie i przed telewizorem czytamy gazetę, a z przypływem lat prosimy grzecznie żonę by nam podała okulary.
Spróbujcie się kiedyś zbuntować!
No co wam grozi? Rozwód? Albo, że pójdzie do innej?
A niech idzie, będziecie mieć mniej pracy bez jego skarpetek itp.😀

A wiecie co? Wcale nie będziecie mieć mniej pracy!
Kobiety, które znam, nawet jeśli mają wolne i teoretycznie nic do roboty, nudzą się w domu i przestawiają zawartość szafek (czyt. moja żona), a ja potem się muszę naszukać potrzebnej mi rzeczy. Z jednej strony stwierdzam, że same sobie jesteście winne, ale z drugiej strony należy wam się pochwała, za to, że jesteście tak pracowite, a cóż my mężczyźni poleniuchujemy przy pracach w ogrodzie, czy wykopaniu dziury i ponownym jej zasypaniu.
Przyznaję się nieskromnie, że chociaż zimy nienawidzę, szczególnie w związku z moją nową pracą, to kiedy spadnie śnieg łapię z przyjemnością łopatę by żonie zrobić ścieżkę do domu. Ja mam silne nogi, wytrenowane rowerem😉 więc przebrnę przez półmetrową zaspę.
Tak naprawdę, to powód łapania za łopatę czy odśnieżarkę jest ten, że sąsiedzi przy odwilży brną nadal w śniegu przemaczając buty, a ja już dawno chodzę po suchym.

W przygotowaniu u mnie na posesji basen, pod który trzeba przygotować podłoże, czyli dziura, kamienie, żwir, beton... Robię to chętnie podobnie jak koszenie trawnika, ponieważ robię to dla siebie. Kiedy leniuchuję, lubię też wymienić olej w silniku czy też naprawić jakąś usterkę w samochodzie.

Jak wspomniałem, nie mam pojęcia kiedy i skąd wziął się ten podział, ale interesuje mnie zdanie mężczyzn na te prace kobiece, czy są skłonni przyznać się do tego, że właśnie idą pozmywać naczynia. Ktoś powiedział, że należy się pochwała mężczyznom za to, że pomagają żonom w domu.
Ja się pytam o jaką tu pomoc chodzi?!
Czy przypadkiem nie jest to jego obowiązek?
Tak czy inaczej spróbujcie wymienić - podzielić te prace domowe, które tylko i wyłącznie są domeną kobiet czy też mężczyzn.

Nie dawno natknąłem się na pewną treść, która po raz kolejny pokazywała różnice w komunikacji damsko-męskiej.
Zamiast po przyjściu z pracy zadać pytanie: "Co dziś na obiad?" lepiej by było zapytać: "Może ci pomóc przy obiedzie?". Zupełnie idealnym pytaniem podobno jest: "Gdzie chciałabyś dziś pójść na obiad?"
Takich ulepszaczy wspomnianej konwersacji w sieci można znaleźć sieci i jestem w 100% przekonany, że ich autorami są kobiety, które w ten sposób próbują walczyć o swoją pozycję.
Wspomniałem o tym dlatego, że kobiety zamiast powiedzieć: "Wynieś śmieci" pytają: "Czy mógłbyś wynieść śmieci?". Nie chodzi tu wcale o tryb rozkazujący, bo jeśli doda się do tego magiczne słowo; "Proszę" powstanie coś w rodzaju prośby, a to że mężczyzna spełni ją, wcale nie będzie oznaczać, że nie jest "głową rodziny".
Kiedyś dawno temu popularny dowcip chyba najlepiej wypowiadał o stosunkach damsko-męskich:

Pewien mężczyzna w barze chwali się kolegom przy piwie:
- Ja w domu mam zawsze ostatnie słowo.
Koledzy z niedowierzaniem domagają się szczegółów więc wyjaśnia:
- No kiedy żona wrzeszczy na mnie: "Wyłaź spod tego łóżka" - odpowiadam: "Dobrze kochanie".

Na temat zupełnie niechcący wpadłem podczas niewinnego pisania z pewną znajomą, a teraz uświadamiam sobie, że zbliża się święto kobiet, które chociaż (podobno) komunistyczne ma sens, bo chociaż raz w roku możemy pomóc swoim kobietom, chociażby wyniesieniem śmieci czy też zaproszeniem na obiad.
Czego życzyć przy okazji tego święta?
Nie tylko kobietom ale i mężczyznom życzę porozumienia.

Komentarze

  1. Skromnie przypomnę, że najlepsi kucharze na świecie to... mężczyźni )))

    OdpowiedzUsuń
  2. Pod warunkiem, że gotują ;) Dokładnie taki mam opis bloga Toni gotuje

    OdpowiedzUsuń
  3. Historia podziału obowiązków domowych jest niezwykle prosta! Kiedy kobiety nie pracowały zawodowo, zajmowały się domem i dbaniem o ciepło domowego ogniska(tak, paliły w piecu, żeby dosłownie było ciepło i na tym cieple przy okazji gotowały posiłki) a mężczyżni mieli nieco inne role niż teraz. Kiedy ten podział obowiązków był naturalny: facet ciężej pracował, np. jako drwal, lub przy budowie swojej i sąsiada, albo stolarce, a kobieta nie musiała tego robić - mogła spokojnie zająć się lżejszymi rzeczami w obrębie domu i moim zdaniem, nikt do nikogo nie mógł mieć pretensji: każda praca była ważna i każdą należało wykonać. Ponadto kobiety stale były w domu; to w ciąży, to w połogu, więc te rzeczy do zrobienia w domu wynikały raczej z natury ich życia.
    Obecnie kiedy tyle rodzin mieszka w blokach, jedynym obowiązkiem faceta jest to wyniesienie śmieci - bo co tu robić w bloku? I tu pojawił się moim zdaniem ten zgrzyt.

    OdpowiedzUsuń
  4. Po pierwsze, Dzień Kobiet to nie komunistyczne święto - to mit. Po prostu wtedy było bardziej popularne i nic więcej. Dzień Kobiet to święto od 1910r. po zamieszkach i strajkach w Nowym Jorku. W Polsce był obchodzony na szeroką skalę do 1993 roku.
    Po drugie podział wynika z prostego powodu - z dzieciństwa. Od małego się wychowuje w dzieciach taki podział. Dziewczynka jest od tego by być grzeczna, miła i domowa, chłopczyk ma być mądry i odważny. Jeśli przez całe życie obie strony mają tak wpojone ( a większość ludzi tak ma), to nie dziwię się, że kobietom ciężko zmienić postawę mężczyzn. Po pierwsze czują się z tym nieswojo, bo to dla nich obce zachowanie, a po drugie zderzą się z buntem mężczyzny, który też nie wie co jest grane. Jasne, że są tacy ludzie, którzy szybciej do tego dochodzą i zanika podział obowiązków, ale większość ma z tym problem. Warto o tym dyskutować, bo może akurat ktoś to przeczyta i se uświadomi na jakim jest etapie.
    Ja mam to szczęście, że mój kochany partner należy do tych świadomych :)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny. Dziękuję.

Popularne posty z tego bloga

6/2016 z cyklu: Ja i mój rower. Przez Suchy na Łączkę i Filipkę

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Gdyby nie wczorajsza 2 zmiana i powrót do domu przed północą, pewnie wybrałbym się w trasę, którą planuję już od kwietnia. Tydzień temu nawet rzuciłem hasło na fb, ale nie wypaliła pogoda.
Dobra, zdradzę wam sekret z posta 4/2016.😉Chodzi o drugie podejście na Girovą i odnalezienie dwóch jaskiń.
Wtedy już mi zabrakło sił, więc teraz w planie mam podjazd pociągiem do Mostów u Jabłonkowa, a potem przez Studeničny. Pewnie nie lekka trasa, ale obiecałem sobie.

Dziś pospałem więc plan trza odłożyć, ale czasu wystarczająco na to by odwiedzić Łączkę. Tym bardziej, że pewna znajoma podsunęła mi informację, że podobno można też z Bystrzycy Suchy.
Okolicę częściowo znam z pracy, ale tylko do ostatniego przystanku.

Czantoria. Pochodzenie i otaczające ją legendy.

T O N I      N A P I S A Ł
Jadąc kiedyś do pracy kupiłem sobie gazetę, tygodnik naszego regionu.
Pomyślałem sobie, że jak będzie dobra robota na cnc to będzie czas poczytać co w trawie piszczy. Tylko nie mówcie majstrowi.😀

Czas rzeczywiście miałem, chwilami, kiedy program zadbał o to bym na chwile usiadł.
Poza informacjami z regionu z wielką uwagą przeczytałem artykuł o Czantorii i o tym skąd właściwie pochodzi jej nazwa.
Jak wiecie, Czantorię widzę, o ile nie ma mgły, codziennie z okna czy jak wyjdę z domu. Tym bardziej zainteresował mnie ten temat.

Zaćmienie słońca, wierzenia, zabobony i praktyki.

T O N I      N A P I S A Ł
W związku z dzisiejszym zaćmieniem słońca, przypomniało mi się, że z tym wydarzeniem od dawna zawsze wiązały się różnego rodzaju zabobony, wierzenia.
Najprawdopodobniej tego typu przesądy czy wierzenia pochodzą i dotyczą miejsc na ziemi, gdzie bogiem jest (albo było) słońce.
Chciałbym powiedzieć, że chrześcijan i osób wierzących w prawdziwego Boga to nie dotyczy. Niestety nie było by to prawdą.