Przejdź do głównej zawartości

Brokuł z ryżem zapieczone z nivą

T O N I      G O T U J E

Kolejny przepis na podstawie tego co aktualnie miałem w lodówce.
Nie zupełnie przypadkowo, bo nie każdy zawsze ma w lodówce brokuł i ser niva.
Brokuł dobrze się konsumuje z ziemniakami, ale ja wybrałem ryż, ponieważ nadal kontynuuję dietę bez ziemniaków i makaronu.
Po czesku to brokolice, więc z jakiegoś powodu mogłem się pomylić, więc dla pewności sprawdziłem czy rzeczywiście pisze się brokuły.
Przy okazji dowiedziałem się że nie brokuły ale brokuł płci męskiej😉 posiada duże właściwości odżywcze ale i komplet witamin i minerałów, które niestety giną przez długie gotowanie.
Co ciekawe, nazywany kapustą szparagową.
Dość nauki, zaczynamy gotowanie.
Tu mam problem jak zacząć pisać składnik brokuły, główka czy może kwiat?

Składniki:
  • 1 brokuł
  • 1 kostka bulionu warzywnego
  • 2 średnie marchewki
  • 1 średnia pietruszka
  • 1/4 średniego seleru
  • 3 ząbki czosnku
  • 250 g ryżu
  • 1 łyżeczka TelloFixu
  • odrobina chilli do smaku
  • 200 g sera Niva

Chociaż, jak wspomniałem, gotowanie zabija większość witamin i minerałów mimo wszystko pokrojony brokuł wrzuciłem do garnka z wodą wraz z kostką bulionu.
Te twardsze kawałki brokułu starałem się kroić na mniejsze kawałki niż resztę, bo jak wiadomo bywają twarde.
Brokuł trzeba gotować dłużej niż resztę warzyw, więc spokojnie pokroiłem na kosteczki marchewkę, pietruszkę i seler, które po chwili dodałem do garnka.
Dodałem również, pokrojone na paski, ząbki czosnku, łyżeczkę TelloFixu i odrobinę chilli.

Po około 30 minutach gotowania wsypałem ryż i gotowałem do momentu wyparowania większości płynu, a tym samym kiedy ryż stał się miękki ale nie rozgotowany.


Tak ugotowany ryż z brokułem i warzywami przełożyłem do misy do zapiekania.


Na całość nałożyłem warstwę z wcześniej startego sera Niva (pamiętacie? Rokpol).


Misę włożyłem do piekarnika, jak zwykle na 220° i zapiekałem niecałe 30 minut.
Kolejny eksperyment, który wyszedł smacznie.😀




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

6/2016 z cyklu: Ja i mój rower. Przez Suchy na Łączkę i Filipkę

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Gdyby nie wczorajsza 2 zmiana i powrót do domu przed północą, pewnie wybrałbym się w trasę, którą planuję już od kwietnia. Tydzień temu nawet rzuciłem hasło na fb, ale nie wypaliła pogoda.
Dobra, zdradzę wam sekret z posta 4/2016.😉Chodzi o drugie podejście na Girovą i odnalezienie dwóch jaskiń.
Wtedy już mi zabrakło sił, więc teraz w planie mam podjazd pociągiem do Mostów u Jabłonkowa, a potem przez Studeničny. Pewnie nie lekka trasa, ale obiecałem sobie.

Dziś pospałem więc plan trza odłożyć, ale czasu wystarczająco na to by odwiedzić Łączkę. Tym bardziej, że pewna znajoma podsunęła mi informację, że podobno można też z Bystrzycy Suchy.
Okolicę częściowo znam z pracy, ale tylko do ostatniego przystanku.

Czantoria. Pochodzenie i otaczające ją legendy.

T O N I      N A P I S A Ł
Jadąc kiedyś do pracy kupiłem sobie gazetę, tygodnik naszego regionu.
Pomyślałem sobie, że jak będzie dobra robota na cnc to będzie czas poczytać co w trawie piszczy. Tylko nie mówcie majstrowi.😀

Czas rzeczywiście miałem, chwilami, kiedy program zadbał o to bym na chwile usiadł.
Poza informacjami z regionu z wielką uwagą przeczytałem artykuł o Czantorii i o tym skąd właściwie pochodzi jej nazwa.
Jak wiecie, Czantorię widzę, o ile nie ma mgły, codziennie z okna czy jak wyjdę z domu. Tym bardziej zainteresował mnie ten temat.

C6H5-NH-C2H5

T O N I      N A P I S A Ł
C6H5-NH-C2H5 wygląda jak jakiś kod aktywacyjny.
Zamieściła go dziś na fb moja dobra (wirtualna) koleżanka, a że do chemii było mi zawsze daleko, więc nie miałem nawet pojęcia o co chodzi.
Jak się okazało jest to chemiczny wzór miłości.