Przejdź do głównej zawartości

Bogracz wegetariański

T O N I      G O T U J E

Czas na kolejny eksperyment, a jak przystało na eksperymenty nie wszystko musi być idealne, aczkolwiek wynik smaczny.


Składniki:
  • 2 - 3 średnie cebule
  • 4 ząbki czosnku
  • 2 papryki (np. czerwona i żółta)
  • 5 większych pieczarek
  • 1 marchew
  • 1 pietruszka
  • kawałek selera
  • 160g Sojowych pasków - proteina sojowa
  • 100g przecieru pomidorowego
  • 2 jajka
  • 4 łyżki mąki
  • olej
  • pieprz
  • chilli
  • Vegeta
  • 3 liście laurowe
  • 5 kulek ziela ang.

Sojowe paski z łyżką Vegety i odrobiną pieprzu zalewamy wrzątkiem i odstawiamy pod pokrywką na 1h.
Pokrojone cebule, papryki, pieczarki, marchewkę pietruszkę i seler wrzucamy do większego garnka wraz z czosnkiem i przyprawami.
Dusimy na oleju aż papryka zmięknie ok. 15-20 min.


Odcedzamy sojowe paski (wodę wylewamy, nie nadaje się do spożycia) i dodajemy do duszonych warzyw.



Dusimy razem kolejnych 15 min. dodając w razie potrzeby odrobinę wody aby się nie przypaliło.



Następnie dodajemy przecier pomidorowy i całość zalewamy 2 litrami wody.
Gotujemy aż wszystko będzie zmięknie, w trakcie dodajemy przypraw do smaku, jeśli zajdzie taka potrzeba.

Z jajek i mąki przygotowujemy masę podobną do lanego ciasta, z tym że nie może być lejące.
Nabierając na czubek łyżeczki dodajemy do gotujących się warzyw z soją.


Ponieważ dla mnie był to eksperyment, więc kluseczki wyszły za duże. Nabierałem zbyt dużo na łyżeczkę.
Zagotowujemy ok. 5 minut i danie gotowe do spożycia, ale nie zapomnijcie dmuchać.😉
Smacznego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

6/2016 z cyklu: Ja i mój rower. Przez Suchy na Łączkę i Filipkę

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Gdyby nie wczorajsza 2 zmiana i powrót do domu przed północą, pewnie wybrałbym się w trasę, którą planuję już od kwietnia. Tydzień temu nawet rzuciłem hasło na fb, ale nie wypaliła pogoda.
Dobra, zdradzę wam sekret z posta 4/2016.😉Chodzi o drugie podejście na Girovą i odnalezienie dwóch jaskiń.
Wtedy już mi zabrakło sił, więc teraz w planie mam podjazd pociągiem do Mostów u Jabłonkowa, a potem przez Studeničny. Pewnie nie lekka trasa, ale obiecałem sobie.

Dziś pospałem więc plan trza odłożyć, ale czasu wystarczająco na to by odwiedzić Łączkę. Tym bardziej, że pewna znajoma podsunęła mi informację, że podobno można też z Bystrzycy Suchy.
Okolicę częściowo znam z pracy, ale tylko do ostatniego przystanku.

Czantoria. Pochodzenie i otaczające ją legendy.

T O N I      N A P I S A Ł
Jadąc kiedyś do pracy kupiłem sobie gazetę, tygodnik naszego regionu.
Pomyślałem sobie, że jak będzie dobra robota na cnc to będzie czas poczytać co w trawie piszczy. Tylko nie mówcie majstrowi.😀

Czas rzeczywiście miałem, chwilami, kiedy program zadbał o to bym na chwile usiadł.
Poza informacjami z regionu z wielką uwagą przeczytałem artykuł o Czantorii i o tym skąd właściwie pochodzi jej nazwa.
Jak wiecie, Czantorię widzę, o ile nie ma mgły, codziennie z okna czy jak wyjdę z domu. Tym bardziej zainteresował mnie ten temat.

Zaćmienie słońca, wierzenia, zabobony i praktyki.

T O N I      N A P I S A Ł
W związku z dzisiejszym zaćmieniem słońca, przypomniało mi się, że z tym wydarzeniem od dawna zawsze wiązały się różnego rodzaju zabobony, wierzenia.
Najprawdopodobniej tego typu przesądy czy wierzenia pochodzą i dotyczą miejsc na ziemi, gdzie bogiem jest (albo było) słońce.
Chciałbym powiedzieć, że chrześcijan i osób wierzących w prawdziwego Boga to nie dotyczy. Niestety nie było by to prawdą.