Przejdź do głównej zawartości

Seksualny przewodnik z 1894 roku

T O N I      N A P I S A Ł

Kiedy przed bodajże przed 4 laty zakładałem tego bloga, zastanawiałem się nad sloganem.
Bardzo mi się podoba slogan głównej bohaterki serialu Sex and the city, gdzie zastanawiałem się nad: Toni – nie boji się zapytać, albo Toni – żadnego tematu się nie boji.
Slogan jest jaki jest, ale teraz jeden ze wspomnianych idealnie pasowałby do tematu.
Chociaż jestem świadomy, że dzisiejsza młodzież i co gorsza dzieci, są bardziej „uświadomione” niż my, kiedy media jeszcze nie miały takiej siły, to jednak dla zachowania reguł zaznaczam, że post przeznaczony jest dla osób dorosłych, a klikając na „czytaj dalej” oświadczasz, że masz ukończone 18 lat i wchodzisz na własną odpowiedzialność.
Już bardzo dawno temu w moje ręce wpadł artykuł z jakiejś czeskiej gazety. Ostatnio z powodu notorycznego braku czasu, wcześniej z innych powodów nie było szans zabrać się za tłumaczenie tego, zarówno ciężkiego jak i szokującego "dokumentu".

Jak już wspomniałem ostatnio, w końcu mam pomocnika i być może zgodnie ze swoimi oczekiwaniami zacznę więcej pisać.
Jak wiecie spędzam średnio w pracy 240-250h/miesiąc, z tego wypływa, że czasami nawet nie mam czasu aby odpalić stacjonarny komputer. Teraz wykorzystując liczne niewykorzystane przerwy w pracy, najczęściej tam gdzie nie ma do kogo gęby otworzyć, pogadam sobie z wami.🙂
Co więcej, w niektórych takich miejscach nie ma nawet sygnału, abym mógł z kimś popisać online.

Co do samego dokumentu, to w żadnym wypadku mój post nie ma celu poradniczego, ponieważ po pierwsze żadnym seksualnym expertem nie jestem.😉
...chociaż dla wielu mężczyzn wyśnioną pracą mogło by bycie "trenerem seksualnym" jak czasami można spotkać napisy na oferowanych koszulkach.🙂
Po drugie, mój post nie jest poradą ani instrukcją dla kobiet, według której mogły by znieprzyjemnić pożycie małżeńskie.

Będzie mi bardzo miło jeśli zostawicie po sobie ślad w postaci chociażby najmniejszego komentarza, po to żeby docenić mój trud.🙂
Otóż mało tego, że trudem było tłumaczenie, ponieważ język czeski, podobnie do polskiego, również posiada staroczeski język, którym tak trochę ów poradnik został napisany.
Chociaż mieszkam tu z przerwą 15 lat, nadal są niedostatki językowe.
Drugą częścią (właściwie pierwszą), wspomnianego trudu, było ręczne przepisanie oryginalnego tekstu ze zdjęcia.


Oto tłumaczenie:

"Porady i wskazówki dla młodej żony, jak zachowywać się i jak radzić sobie w intymnych relacjach osobistych w małżeństwie, z korzyścią dla nieodwołalności tego świętego sakramentu i ku chwale Bożej.
Dla wrażliwej młodej kobiety, która otrzymała właściwe wychowanie, dzień ślubu jest paradoksalnie zarówno najszczęśliwszym jak i przerażającym.
Negatywnym momentem jest noc poślubna, kiedy żona musi się tak zwanie wykupić tym, że po raz pierwszy stanie w obliczu koszmaru seksualnych praktyk.

W związku z tym wysłuchaj, droga czytelniczko szokującą prawdę.
Niektóre kobiety oczekują na ten test w noc poślubną z radością, musimy się pozbyć takich odczuć!

Nigdy nie powinno się zapomnieć o jednej fundamentalnej zasadzie małżeństwa:
dawać się musi powoli, rzadko, a zwłaszcza z niesmakiem.
W przeciwnym razie może się zdarzyć, że małżeństwo stanie się miejscem zaspokajania zwierzęcych pragnień.
Chociaż seks jest w najlepszym przypadku odrażający, a w tym najgorszym przypadku jest bezbożnym, bolesnym i upokarzającym doświadczeniem, trzeba go znosić, a kobiety robią to od zarania dziejów.
Nagrodą dla nich niech będzie sakrament monogamicznej rodziny i dzieci przy tej okazji urodzonych.

Mądra żona dzielnie zniesie dwa stosunki seksualne tygodniowo w pierwszych miesiącach małżeństwa, a z upływem czasu powinna wszelkimi możliwymi sposobami usiłować zmniejszyć częstotliwość współżycia.
W tym celu da się wykorzystać udawana choroba, senność lub ból głowy.
Z powodzeniem sprawdzają się również wieczorne kłótnie, krytykowanie, złośliwe kpiny, komenderowanie, sprzeczki, około godzinę przed tym niż zacznie się uwodzenie.

Dobra żona może liczyć na to, że końca pierwszego roku małżeństwa uda jej się zmniejszyć częstotliwość kontaktów seksualnych na jeden tygodniowo, a do końca piątego roku małżeństwa na jeden raz w miesiącu.
Wielu kobietom udało się do dziesiątej rocznicy ślubu urodzić wszystkie dzieci i zupełnie zakończyć stosunki seksualne z mężem.

Większość mężczyzn od natury jest raczej perwersyjna, kiedy tylko kobieta chociaż trochę ustąpi, może to oznaczać napływ jego najbardziej obrzydliwych pomysłów.

Mądra żona nigdy nie pozwoli, aby jej mąż zobaczył jej nieubrane ciało i nigdy nie pozwoli aby on pokazał jej swoje nagie ciało.
Jeśli nie można uniknąć seksu, koniecznie musi się odbyć w całkowitej ciemności."

Co wy na to panowie?
Właściwie kobiety też mogą😉 się wypowiedzieć.

Mnie osobiście nie mieści mi się w głowie, że ktoś mógł radzić coś takiego kobiecie.
To była albo bardzo "dziwna" kobieta, albo ksiądz.😀
Mężczyzna na pewno nie.😉

Wygląda na to, że w przeciwieństwie do obecnej sytuacji, kiedyś było o wiele więcej pobożnych. Dziś określa się Czechów jako ateistów aż w 90%.
Zaskakujące dla mnie jest, że po latach "obserwacji", Czechy, czyli Czeszki i Czesi są w kwestii seksu dość odważni i dało by się powiedzieć, że bezwstydni, oczywiście nie generalizując. Inaczej mówiąc, nie jest to dla nich temat tabu.

Komentarze

  1. "Negatywnym momentem jest noc poślubna, kiedy żona musi się tak zwanie wykupić tym, że po raz pierwszy stanie w obliczu koszmaru seksualnych praktyk." :D

    "Nigdy nie powinno się zapomnieć o jednej fundamentalnej zasadzie małżeństwa:
    dawać się musi powoli, rzadko, a zwłaszcza z niesmakiem." Dobre xD

    Dżizas, jakie ludzie mieli poglądy. Dobrych fragmentów jest więcej. To się powinno nazywać - przepis na nieudane małżeństwo. Ubaw po pachy. :D

    Ciekawy post, cieszę się, że tu trafiłam. :) Pozdro

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za komentarz :) Miło mi, że się spodobał post.
      Na kwestię kiedy piszesz "jakie ludzie mieli poglądy" nasuwa się pytanie: Czy przypadkiem takie poglądy nie przetrwały do dziś? ;)

      Usuń
  2. Próbuję sobie wyobrazić człowieka o takich poglądach we współczesnym świecie. xD
    Ale jeśli kiedyś Czesi mieli takie poglądy, to nie dziwię się, że teraz są tacy otwarci. W końcu po tylu latach ograniczania się, w końcu trzeba dać upust wszystkiemu. W każdym razie podziwiam za chęć tłumaczenia! :)

    Pozdrawiam
    https://by-venvs.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za docenienie i za komentarz, to dla mnie ważne :)
      Zapraszasz mnie do swojego bloga, a tam pusto i ciemno :D ...z jakiego powodu?
      PS: Nie odbierz tego źle, ale wpisywanie linku do swojego bloga w komentarzu nie jest dobrze odbierane w kręgach blogerskich. Jeśli ktoś zechce zerknąć do ciebie może to zrobić klikając na login z google+.

      Pozdrawiam serdecznie i czekam na odpowiedź :)

      Usuń

Prześlij komentarz

Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny. Dziękuję.

Popularne posty z tego bloga

6/2016 z cyklu: Ja i mój rower. Przez Suchy na Łączkę i Filipkę

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Gdyby nie wczorajsza 2 zmiana i powrót do domu przed północą, pewnie wybrałbym się w trasę, którą planuję już od kwietnia. Tydzień temu nawet rzuciłem hasło na fb, ale nie wypaliła pogoda.
Dobra, zdradzę wam sekret z posta 4/2016.😉Chodzi o drugie podejście na Girovą i odnalezienie dwóch jaskiń.
Wtedy już mi zabrakło sił, więc teraz w planie mam podjazd pociągiem do Mostów u Jabłonkowa, a potem przez Studeničny. Pewnie nie lekka trasa, ale obiecałem sobie.

Dziś pospałem więc plan trza odłożyć, ale czasu wystarczająco na to by odwiedzić Łączkę. Tym bardziej, że pewna znajoma podsunęła mi informację, że podobno można też z Bystrzycy Suchy.
Okolicę częściowo znam z pracy, ale tylko do ostatniego przystanku.

Czantoria. Pochodzenie i otaczające ją legendy.

T O N I      N A P I S A Ł
Jadąc kiedyś do pracy kupiłem sobie gazetę, tygodnik naszego regionu.
Pomyślałem sobie, że jak będzie dobra robota na cnc to będzie czas poczytać co w trawie piszczy. Tylko nie mówcie majstrowi.😀

Czas rzeczywiście miałem, chwilami, kiedy program zadbał o to bym na chwile usiadł.
Poza informacjami z regionu z wielką uwagą przeczytałem artykuł o Czantorii i o tym skąd właściwie pochodzi jej nazwa.
Jak wiecie, Czantorię widzę, o ile nie ma mgły, codziennie z okna czy jak wyjdę z domu. Tym bardziej zainteresował mnie ten temat.

C6H5-NH-C2H5

T O N I      N A P I S A Ł
C6H5-NH-C2H5 wygląda jak jakiś kod aktywacyjny.
Zamieściła go dziś na fb moja dobra (wirtualna) koleżanka, a że do chemii było mi zawsze daleko, więc nie miałem nawet pojęcia o co chodzi.
Jak się okazało jest to chemiczny wzór miłości.