Znowu o czytaniu ale trochę inaczej.
Do napisania tego posta zainspirowała mnie pewna rozmowa. Koleżanka kupiła sobie czwartą część Greya. Zaczepnie zapytałem:
- Słyszałem, że w Greyu podobno sado maso, czyżbyś lubiła?😉
W odpowiedzi usłyszałem:
- Że czytam to nie oznacza to, że lubię to co jest w książce. To tak jak z książką kucharską, przeglądasz ale większości i tak nie ugotujesz, bo nie lubisz.
To mądre zarazem ciekawe zdanie zastanowiło mnie do tego stopnia, że zacząłem się zastanawiać czy można kogoś określić na podstawie tego co czyta. Być może są specjaliści, którzy na podstawie podobnych informacji zrobią psychologiczny profil. Ja ku temu nie mam żadnych kwalifikacji więc nawet nie będę próbował tego robić.
Co chcę zrobić, to zastanowić się czy czytanie ma sens. Co daje człowiekowi czytanie?
Czy treść czytanych książek może mieć wpływ na jego życie?
A co z książkami elektronicznymi?
Może pomożecie mi w odpowiedzi na te pytania? Czytacie w ogóle?
Ściągając żonie jakieś książki do telefonu, przy okazji i sobie ściągnąłem kilka, ale nie dobrnąłem jeszcze do końca pierwszej. Nie mam czasu.
Zauważam, że mnie bardziej pociągają blogi, szczególnie jeśli są osobiste. Może podobnie jak podejście do tradycyjnej książki, że ludzie je bardziej wolą od tych elektronicznych, bo chcą mieć z nią kontakt, czuć ją. Kiedy czytam posty opisujące jakiś moment z życia też mam kontakt z autorem, jeśli dobrze opisane można nawet czuć się jakby się tam było, a co najfajniejsze mogę komunikować z autorem za pośrednictwem komentarzy,
Kiedyś, dawno temu, kiedy jeszcze miałem dużo czasu, czytałem namiętnie książki przygodowe, czasami wojenne. Nie zapomnę bardzo grubej książki o tytule "Jeździec bez głowy", która pochłonęła mnie do tego stopnia, że wykorzystywałem nawet odrobinę czasu by czytać co będzie dalej. To nie było tak jak napisałem przed chwilą: "kiedy miałem jeszcze dużo czasu", bo uważam nie tylko w przypadku czytania książek, że czasu mamy tyle ile go sobie wygospodarujemy. Być może zaczną na mnie krzyczeć matki, że one to serio czasu nie mają, bo dzieci i wszystko z nimi związane... Tu oczywiście nijak nie mam zamiaru się ich dotknąć tym, że źle organizują sobie czas. Wręcz przeciwnie podziwiam je, że w ogóle dają radę.
Kiedy czytałem wspomnianą książkę była to chyba 1 klasa zawodówki. Pomijając to, że czytałem nawet przy obiedzie, być może i w toalecie, ale kiedy byłem na warsztacie i nie było akurat instruktora, odbiegałem do szatni chociaż na chwilę by przeczytać kilka stron. Czytałem oczywiście w pociągu a nawet w drodze z dworca kiedy szedłem pieszo. Już nie pamiętam ile trwało zanim przeczytałem, ale pochłonęła mnie chyba najbardziej z wszystkich przeczytanych książek.
Co ciekawe jeśli chodzi o lektury w szkole, to nie wiem jak przebrnąłem przez szkołę nie czytając ich. Wierzcie lub nie, ale Pana Tadeusza nie przeczytałem😜. Pewnie nie jestem osamotniony w tym, że kiedy mnie do czegoś zmuszano robiłem na przekór i tego nie robiłem, ale książki kochałem.
Wracając do zastanawiania się nad tym czy na podstawie tego co czytamy można określić naszą osobowość, dochodzę do wniosku, że to może być podobnie jak z testami typu: choleryk, melancholik i te inne. Żaden z tych testów nigdy nie określił mnie na 100% do danej grupy.
Ktoś lubi kryminały, ktoś inny romanse czy wojenne, ale czy to może wpłynąć na nasze zachowanie?
Jak już pisałem, istnieje teoria, że to to robimy przed snem ma wpływ na to co się nam śni. Oglądanie horroru przynosi koszmary dość często, tylko dlaczego oglądanie erotyka nie ma wpływu na sen?😀
Nie będę się nad tym zastanawiał, bo i tak się nie dowiem, ale dochodzę do wniosku, że z tymi różnymi profilami osobowości jest jak z horoskopami, ktoś zrobił pewien schemat i dość często się sprawdza, ale uogólnić się nie da.
Jedno jest pewne. Tak samo jak mówi się o muzyce, że łagodzi obyczaje, to i książka jest balsamem dla duszy. W moim przypadku takim balsamem jest bardziej pisanie, kiedy mogę przelać myśli na litery. Tak czy inaczej jeśli czytanie sprawia wam przyjemność to nie widzę przeciwwskazań.
Wiem, że nie da się nikogo zmusić by pisał komentarze, bo nie wszyscy mają tak jak ja, ale jeśli chcecie spróbować odpowiedzieć na zadane tu pytania, albo opisać swoją przygodę z książką, to będzie mi bardzo miło. Mam nadzieję, że podobnie do ulubionych książek, miło wam się czyta moje posty.
Miłego dnia🙂.
W odpowiedzi usłyszałem:
- Że czytam to nie oznacza to, że lubię to co jest w książce. To tak jak z książką kucharską, przeglądasz ale większości i tak nie ugotujesz, bo nie lubisz.
To mądre zarazem ciekawe zdanie zastanowiło mnie do tego stopnia, że zacząłem się zastanawiać czy można kogoś określić na podstawie tego co czyta. Być może są specjaliści, którzy na podstawie podobnych informacji zrobią psychologiczny profil. Ja ku temu nie mam żadnych kwalifikacji więc nawet nie będę próbował tego robić.
Co chcę zrobić, to zastanowić się czy czytanie ma sens. Co daje człowiekowi czytanie?
Czy treść czytanych książek może mieć wpływ na jego życie?
A co z książkami elektronicznymi?
Może pomożecie mi w odpowiedzi na te pytania? Czytacie w ogóle?
Ściągając żonie jakieś książki do telefonu, przy okazji i sobie ściągnąłem kilka, ale nie dobrnąłem jeszcze do końca pierwszej. Nie mam czasu.
Zauważam, że mnie bardziej pociągają blogi, szczególnie jeśli są osobiste. Może podobnie jak podejście do tradycyjnej książki, że ludzie je bardziej wolą od tych elektronicznych, bo chcą mieć z nią kontakt, czuć ją. Kiedy czytam posty opisujące jakiś moment z życia też mam kontakt z autorem, jeśli dobrze opisane można nawet czuć się jakby się tam było, a co najfajniejsze mogę komunikować z autorem za pośrednictwem komentarzy,
Kiedyś, dawno temu, kiedy jeszcze miałem dużo czasu, czytałem namiętnie książki przygodowe, czasami wojenne. Nie zapomnę bardzo grubej książki o tytule "Jeździec bez głowy", która pochłonęła mnie do tego stopnia, że wykorzystywałem nawet odrobinę czasu by czytać co będzie dalej. To nie było tak jak napisałem przed chwilą: "kiedy miałem jeszcze dużo czasu", bo uważam nie tylko w przypadku czytania książek, że czasu mamy tyle ile go sobie wygospodarujemy. Być może zaczną na mnie krzyczeć matki, że one to serio czasu nie mają, bo dzieci i wszystko z nimi związane... Tu oczywiście nijak nie mam zamiaru się ich dotknąć tym, że źle organizują sobie czas. Wręcz przeciwnie podziwiam je, że w ogóle dają radę.
Kiedy czytałem wspomnianą książkę była to chyba 1 klasa zawodówki. Pomijając to, że czytałem nawet przy obiedzie, być może i w toalecie, ale kiedy byłem na warsztacie i nie było akurat instruktora, odbiegałem do szatni chociaż na chwilę by przeczytać kilka stron. Czytałem oczywiście w pociągu a nawet w drodze z dworca kiedy szedłem pieszo. Już nie pamiętam ile trwało zanim przeczytałem, ale pochłonęła mnie chyba najbardziej z wszystkich przeczytanych książek.
Co ciekawe jeśli chodzi o lektury w szkole, to nie wiem jak przebrnąłem przez szkołę nie czytając ich. Wierzcie lub nie, ale Pana Tadeusza nie przeczytałem😜. Pewnie nie jestem osamotniony w tym, że kiedy mnie do czegoś zmuszano robiłem na przekór i tego nie robiłem, ale książki kochałem.
Wracając do zastanawiania się nad tym czy na podstawie tego co czytamy można określić naszą osobowość, dochodzę do wniosku, że to może być podobnie jak z testami typu: choleryk, melancholik i te inne. Żaden z tych testów nigdy nie określił mnie na 100% do danej grupy.
Ktoś lubi kryminały, ktoś inny romanse czy wojenne, ale czy to może wpłynąć na nasze zachowanie?
Jak już pisałem, istnieje teoria, że to to robimy przed snem ma wpływ na to co się nam śni. Oglądanie horroru przynosi koszmary dość często, tylko dlaczego oglądanie erotyka nie ma wpływu na sen?😀
Nie będę się nad tym zastanawiał, bo i tak się nie dowiem, ale dochodzę do wniosku, że z tymi różnymi profilami osobowości jest jak z horoskopami, ktoś zrobił pewien schemat i dość często się sprawdza, ale uogólnić się nie da.
Jedno jest pewne. Tak samo jak mówi się o muzyce, że łagodzi obyczaje, to i książka jest balsamem dla duszy. W moim przypadku takim balsamem jest bardziej pisanie, kiedy mogę przelać myśli na litery. Tak czy inaczej jeśli czytanie sprawia wam przyjemność to nie widzę przeciwwskazań.
Wiem, że nie da się nikogo zmusić by pisał komentarze, bo nie wszyscy mają tak jak ja, ale jeśli chcecie spróbować odpowiedzieć na zadane tu pytania, albo opisać swoją przygodę z książką, to będzie mi bardzo miło. Mam nadzieję, że podobnie do ulubionych książek, miło wam się czyta moje posty.
Miłego dnia🙂.