Przejdź do głównej zawartości

Kasza gryczana z fasolą zapieczona z tvarużkami i cebulą

T O N I      G O T U J E

Kontynuuję swoją wymyśloną dietę, która na jakiś czas odrzuca ziemniaki i makaron.
Zobaczymy czy uda mi się tym sposobem schudnąć, bo ktoś mógłby powiedzieć, że fasola do lekkich nie należy.
Pomysł na dzisiejszy eksperyment powstał zupełnie spontanicznie, kiedy w sklepie przechodząc obok lodówki zauważyłem swoje ulubione tvarůžky.
Najczęściej zabieram je do pracy i tam na przerwie zajadam aż mi się uszy trzęsą.
W domu ich nie jadam ze względu na ich specyficzny zapach, który nie wszyscy tolerują (czyt. moja żona). Poza specyficznym "smrodem" pleśniowego sera mają też specyficzny smak.


Tvarůžky to czeski "smakołyk" rodem z Olomouca, a właściwie z miejscowości o nazwie Loštice oddalonej od samego Olomouca o 30 parę kilometrów.
Dokładnego składu nie znam, ale zapewne głównym (być może jedynym) jest twaróg.
Smakosze, którzy mają zbyt daleko do granicy, o ile lubią tego typu specjały, mogą spróbować zastąpić ten składnik, domowym serem z przetopionego twarogu, który najczęściej robiło się z kminkiem. Robiła go moja babcia i do tej pory nie miałbym tej przyjemności, gdyby nie tvarůžky, które są bardzo podobne smaku, ale jednak inne.
Najbardziej lubię je zajadać przygryzając cebulę, dlatego też dzisiejszy eksperyment będzie ją zawierał. Minusem jest wspomniany "smród", który może być przyczyną, że ludzie będą trzymać się od nas z daleka, bo oddech będzie jednoznaczny.
Tyle tytułem wstępu. Zaczynamy.

Składniki:
  • 1 kostka bulionu
  • 1,5 litra wody
  • 400g mrożonych warzyw (mieszanka dużych kawałków)
  • 800g czerwonej fasoli (2 puszki)
  • 4 ząbki czosnku
  • 250g kaszy gryczanej
  • 1 łyżeczka TelloFixu
  • 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu
  • 250g sera Tvarůžky
  • 2 średnie cebule

Na początek ugotowałem wywar z kostki bulionu, ponieważ będzie mi potrzebny do podlewania kaszy, czyli wielokrotnie wykorzystywany przeze mnie sposób gotowania na podstawie przygotowania risotto, czyli przez podlewanie.
Obrałem cebule i czosnek a mrożoną mieszankę warzyw wrzuciłem do zawsze używanego rondelka.


Dorzucam fasolę z puszek i pokrojony NIEdrobno czosnek.


Całość gotuję najpierw pod pokrywką ok. 15 minut dodając 1 łyżkę TelloFixu (można użyć Vegety lub Kucharka) i pół łyżeczki pieprzu (do smaku) a następnie kolejnych ok. 10 minut gotuję bez pokrywki aby płyn odparował.
Nie zapominam o częstym mieszaniu, ponieważ nie dolewałem wody i cały płyn to tylko zawartość w mrożonce i w fasoli.


Kiedy płyn odparuje i warzywa są już prawie miękkie wsypuję 250g kaszy gryczanej.
Za każdym razem kiedy kasza wchłonęła płyn dolewałem pół szklanki wywaru.
Czynność powtórzyłem ok 5-6 razy aż kasza była miękka ale nie rozgotowana, ok. 25-30 minut.
Po ugotowaniu przełożyłem do misy do zapiekania.


Pokroiłem tvarůžky na plasterki i ułożyłem warstwę w misie.
Trochę mozolna praca bo ser jest miękki i lepiący. Z tego tez powodu polecam wyciągnięcie z lodówki tuż przed krojeniem i układaniem warstwy.


Następną warstwą jest cebula, którą pokroiłem na cienkie plasterki.



Tak przygotowaną misę włożyłem do piekarnika na 220° na ok.20 minut.
Pieniący się ser wskazywał, że potrawa gotowa.
Ser Tvarůžky okazał się silnym klejem, bo musiałem się natrudzić by odlepić wieko.
Wygląda na to, że eksperymentowania z tvarůžkami będzie ciąg dalszy, by zapobiec wyciekom.

Potrawa wyszła dobra, aczkolwiek o specyficznym smaku, ale przy takim składniku nie można było niczego innego oczekiwać.
Zdecydowanie odradzam osobom, które nie gustują w "śmierdzących" serach.😉



Smacznego.
I nie zapomnijcie mi napisać czy próbowaliście i czy smakowało.😉


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

6/2016 z cyklu: Ja i mój rower. Przez Suchy na Łączkę i Filipkę

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Gdyby nie wczorajsza 2 zmiana i powrót do domu przed północą, pewnie wybrałbym się w trasę, którą planuję już od kwietnia. Tydzień temu nawet rzuciłem hasło na fb, ale nie wypaliła pogoda.
Dobra, zdradzę wam sekret z posta 4/2016.😉Chodzi o drugie podejście na Girovą i odnalezienie dwóch jaskiń.
Wtedy już mi zabrakło sił, więc teraz w planie mam podjazd pociągiem do Mostów u Jabłonkowa, a potem przez Studeničny. Pewnie nie lekka trasa, ale obiecałem sobie.

Dziś pospałem więc plan trza odłożyć, ale czasu wystarczająco na to by odwiedzić Łączkę. Tym bardziej, że pewna znajoma podsunęła mi informację, że podobno można też z Bystrzycy Suchy.
Okolicę częściowo znam z pracy, ale tylko do ostatniego przystanku.

Czantoria. Pochodzenie i otaczające ją legendy.

T O N I      N A P I S A Ł
Jadąc kiedyś do pracy kupiłem sobie gazetę, tygodnik naszego regionu.
Pomyślałem sobie, że jak będzie dobra robota na cnc to będzie czas poczytać co w trawie piszczy. Tylko nie mówcie majstrowi.😀

Czas rzeczywiście miałem, chwilami, kiedy program zadbał o to bym na chwile usiadł.
Poza informacjami z regionu z wielką uwagą przeczytałem artykuł o Czantorii i o tym skąd właściwie pochodzi jej nazwa.
Jak wiecie, Czantorię widzę, o ile nie ma mgły, codziennie z okna czy jak wyjdę z domu. Tym bardziej zainteresował mnie ten temat.

C6H5-NH-C2H5

T O N I      N A P I S A Ł
C6H5-NH-C2H5 wygląda jak jakiś kod aktywacyjny.
Zamieściła go dziś na fb moja dobra (wirtualna) koleżanka, a że do chemii było mi zawsze daleko, więc nie miałem nawet pojęcia o co chodzi.
Jak się okazało jest to chemiczny wzór miłości.