Przejdź do głównej zawartości

Nie ma czasu

T O N I      N A P I S A Ł

Ten post wcale nie będzie o tym, że brak mi czasu by pisać, chociaż faktycznie długo już nic nie napisałem.
Wychodzę z założenia, że nie liczy się ilość ale jakość a przede wszystkim nic na siłę.
Pomysł na posta o tym temacie zrodził się w pracy, kiedy to często wielokrotnie czekam nawet długie minuty by ktoś ustąpił pierwszeństwa autobusowi z przystanku.
Jestem przekonany, że przepisy w Polsce są podobne jak w Czechach. Autobus ma to pierwszeństwo i kierowca samochodu widzący autobus sygnalizujący wyjazd, musi mu umożliwić wyjazd poprzez zwolnienie lub nawet zatrzymanie się, przy czym autobus nie może spowodować zagrożenia. (Sprawdziłem pierwszą propozycję google).
Nie mniej jednak zauważam, że większości kierowców szkoda drogocennych sekund. Ja rozumiem, że autobus wyjeżdża powoli i jego rozpęd nigdy nie dorówna osobówce, ale żeby omijać autobus przez ciągłą linię i nawet przez przejście?!
Oto jeden z przykładów, który sam zarejestrowałem swoją kamerą.


Zastanawia mnie, gdzie się wszyscy tak śpieszą? Do domu? Do pracy?
Obojętne gdzie, ale czy potem mamy już dość czasu na to by poświęcić go bliskim, rodzinie czy znajomym?
Od lat boli mnie sytuacja, że tracę wielu ze swoich starych znajomych. Co chwilę słyszę (czytam), że po prostu mają swoje życie, obowiązki... a ja tego życia i obowiązków nie mam? Dzieci owszem, nie posiadam, a te potrafią zatrudnić na 3 etaty nawet najbardziej produktywnych rodziców. Tylko że po latach dzieci dorastają a moi znajomi nadal nie dają znaku życia. Znacie to: Chcieć to móc.

Takie czasy powiadacie, że człowiek musi ciągle za czymś gonić by miał się dobrze, tylko w tym ciągłym ruchu nie tylko zapomina o przyjaciołach ale i o samym sobie.
Kiedy byłeś/aś ostatni raz na badaniach u lekarza?
Nie mówię o takich badaniach z pracy, bo te to już nie są te same co przed laty.
Jak przyjdzie choroba - czego nie życzę! - będzie już za późno i nie pomoże powiedzenie, że człowiek jest tak zagoniony, że nawet nie będzie miał czasu umrzeć.
Są różne sposoby spędzania wolnego czasu, tylko trzeba go mieć.

Poza tym nadal ważne są słowa śpiesz się powoli, aczkolwiek nie dotyczy to kwestii z wiersza "śpieszmy się kochać ludzi" ale to już inny temat. Albo nie?
Właściwie to o co chodzi z tym czasem? Gdzie się podział?
Czy macie wrażenie podobne do mojego, że czym więcej lat mam tym szybciej przybywa mi kolejnych?
Ktoś powiedział, że to właśnie jest wynikiem tego, że jesteśmy ciągle zabiegani.

Wspomniałem o tym, że dawno nie pisałem. Chociaż post wcale nie o tym traktuje, to jednak ma ścisły związek z czasem. Zmieniona praca, zupełnie inne zmiany i system w jakim pracuję. A wiecie w czym od początku leży problem? W organizacji tego czasu.
Jeszcze niedawno sam o sobie pisałem, że jestem zupełnie zdezorganizowany.
I o to w tym wszystkim właśnie chodzi, Człowiek musi się nauczyć gospodarować swoim czasem, o czym z zadowoleniem stwierdzam, że robię postępy.
Dokładnie o to chodzi też w kwestii jazdy samochodem.
Żeby nie musieć się śpieszyć i wściekać się na powolny autobus, po prostu wyjechać z domu o 5 minut wcześniej. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że w wielu przypadkach wiąże się to ze wstaniem o 5 minut wcześniej, z czym wiele osób ma wielki problem.
Tworzy się taki pewnego rodzaju reakcja łańcuchowa: wcześniej się położyć, by wcześniej wstać po to by wcześniej wyjść z domu.

Ciekawi mnie wasz punkt widzenia, a może jakiś przepis na wystarczającą ilość czasu. Czekam na nie w komentarzach.
Przy okazji jestem ciekawy, czy przychodzicie wszędzie na czas, czy może jesteście notorycznymi spóźnialskimi? Przyznam się z dumą, że punktualność to moja bardzo silna strona.
Do moich zwyczajów należy również trzymanie się zasady:
Wcześniej wstaniesz - masz dłuższy dzień.

Czy przypadkiem nie będzie to kosztem odpowiedniej ilości godzin dla snu, to już inna kwestia.
Pocieszam się faktem, że z wiekiem człowiek potrzebuje mniej czasu na sen.
Sami widzicie, wszędzie ten czas.


Komentarze

  1. Człowiek jest tak zagoniony, że nie będzie miał czasu umrzeć - bezcenne.
    Absolutnie nie jestem punktualny. Tzn, jak muszę to jestem, ale staram się nie być niewolnikiem czasu. Najgorsze w tym wszystkim jest to, że czas to pieniądz. Pozdrawiam.

    PS.Faktycznie długo nie pisałeś ;-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem punktualna od dziecka i nadal przydaje mi się to bardzo, np.w pracy :) Co do czasu.... prześcigamy się w pomysłach na zatrzymanie go, ale to niemożliwe :) Możemy zmienić swój tryb życia, ale i to wielkim wysiłkiem - np.zrezygnować z mieszkania z pędzącym mieście, osiąść na wsi i mieć zajęcie,dzięki któremu bedziemy mogli się utrzymać, a które nie będzie nam wypełniało 8 czy 12 h/ dziennie bo to nieludzie. Niektórzy się już tego podjęli :) Ja.... jeśli wygram w toto-lotka również to uczynię. Póki co, staram się dobrze wykorzystać swoje czaso-uwięzienie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem zwolenniczką punktualnego stawiania się w wyznaczonym miejscu, zwykle jestem przed czasem. Jest to, moim zdaniem oznaka szacunku, względem osoby, z którą mam się spotkać. I nie ważne jest, czy to jest lekarz, czy też koleżanka. Nic mnie tak nie irytuje, jak spóźnianie się. Kiedyś zaspałam do pracy, zdarza się to nawet mnie. Co zrobiłam? Natychmiast zadzwoniłam z informacją, jaka jest sytuacja, biegnąc do autobusu. Z rozwianym włosem wpadam do pracy... I tak, spóźniłam się... całą minutę... I na koniec, perełka. Kiedy byłam młodziutka, notorycznie się spóźniałam))). Zwłaszcza na randki... Potem mi się odmieniło, jak nic starość )))

    OdpowiedzUsuń
  4. Trzy komentarze! Niezmiernie mi miło :)
    Paweł Z tym brakiem czasu na umieranie to po prostu zasłyszane słowa dawno temu, ale coś w tym jest ;)
    W jaki sposób starasz się nie być niewolnikiem czasu? W poście prosiłem o przepis, a tu wygląda na to, że ty go masz :)
    "Czas to pieniądz", też często spotykane słowa, tak samo jak "pieniądze to nie wszystko", a to udowodniłem tym, że zmieniłem pracę na mniej płatną. Co do pieniędzy ostatnio natknąłem się gdzieś na fb na hasło: "Jeśli uważasz, że pieniądze szczęścia nie dają, oto mój numer konta..." W kwestii tego co daje szczęście wg mnie to własnie ten czas dla innych.
    Iwona Pomysły na zatrzymanie czasu? Również proszę o zdradzenie tej tajemnicy w ramach prośby o przepis na wystarczającą ilość czasu. Nie sądzę by zmiana miejsca zamieszkania z miasta na wieś czy odwrotnie pomogła w tym, że znajdziemy więcej czasu. Dla osób, którym notorycznie go brak to i tak nie pomoże, ale ciekawa myśl. Wygrana w totolotka też by mi chyba nie pomogła, zacząłbym realizować resztę ze swoich marzeń a to chyba pochłonęło by czas w zupełności.
    Szeherezada Mam dokładnie tak jak ty, uważam, że przybycie na czas, albo nawet przed na umówione spotkanie jest oznaką szacunku dla tej osoby. Odważne słowa, bo tym samym zarzucają osobom niepunktualnym brak szacunku dla ludzi, ale i w tym coś jest. Co do usprawiedliwienia spóźnienia przy okazji przypomniała mi się sytuacja, o której być może gdzieś wspominałem, że zaspałem dawno temu do pracy. Ponieważ autobusy późniejsze nie jadą już z taką częstotliwością jak te do pracy, dawało to porządny wysiłek i stres by zminimalizować to spóźnienie. Wpadłem zziajany do biura kierownika oznajmiając, że "już jestem" - ten patrzył na mnie ze zdziwieniem, że nawet nie zauważył, że mnie nie ma, że gdybym się nie przyznał nawet to spóźnienie nie było by zauważone. Twierdzisz, że za młodu notorycznie się spóźniałaś? Spóźnianie się kobiet na randki to chyba normalka :P Nie sądzę by winą poprawy była starość, bardziej to, że charakter nie pozwalał na to by pozbawiać ludzi wspomnianego szacunku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam swoją teorię, otóż... przestałam się spóźniać, bo nie chodzę na randki )))

      Usuń
  5. Ale musimy zdecydować: NA CO chcemy mieć więcej czasu?:) Mówi się, że nieważne ile masz czasu, ważne, jak go wykorzystasz. Ja się z tym zgadzam. I chyba denerwuje nas najbardziej to, że tyle czasu musimy poświęcać zabiegając o najprostsze rzeczy (utrzymanie) i pracując dla kogoś, a nie na to, na co byśmy chcieli.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja natomiast zawsze mam czas.Mam czas dlatego ze nie pozwalam go sobie skrasc.Szanuje swoj czas a szanujac go rownoczesnie szanuje siebie.Czas jest darem niebios.A jesli darem to sie dziele nim z ludzmi ktorzy mnie naprawde potrzebuja.Jestem ostrozna wobec ludzi ktorzy nigdy nie maja czasu.To jest brzydki wykret.Omijam zabieganych ludzi szerokim lukiem.Nigdy nie zabieram nikomu jego cennego czasu oraz nie pozwole go zabrac sobie To tyle

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny. Dziękuję.

Popularne posty z tego bloga

6/2016 z cyklu: Ja i mój rower. Przez Suchy na Łączkę i Filipkę

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Gdyby nie wczorajsza 2 zmiana i powrót do domu przed północą, pewnie wybrałbym się w trasę, którą planuję już od kwietnia. Tydzień temu nawet rzuciłem hasło na fb, ale nie wypaliła pogoda.
Dobra, zdradzę wam sekret z posta 4/2016.😉Chodzi o drugie podejście na Girovą i odnalezienie dwóch jaskiń.
Wtedy już mi zabrakło sił, więc teraz w planie mam podjazd pociągiem do Mostów u Jabłonkowa, a potem przez Studeničny. Pewnie nie lekka trasa, ale obiecałem sobie.

Dziś pospałem więc plan trza odłożyć, ale czasu wystarczająco na to by odwiedzić Łączkę. Tym bardziej, że pewna znajoma podsunęła mi informację, że podobno można też z Bystrzycy Suchy.
Okolicę częściowo znam z pracy, ale tylko do ostatniego przystanku.

Czantoria. Pochodzenie i otaczające ją legendy.

T O N I      N A P I S A Ł
Jadąc kiedyś do pracy kupiłem sobie gazetę, tygodnik naszego regionu.
Pomyślałem sobie, że jak będzie dobra robota na cnc to będzie czas poczytać co w trawie piszczy. Tylko nie mówcie majstrowi.😀

Czas rzeczywiście miałem, chwilami, kiedy program zadbał o to bym na chwile usiadł.
Poza informacjami z regionu z wielką uwagą przeczytałem artykuł o Czantorii i o tym skąd właściwie pochodzi jej nazwa.
Jak wiecie, Czantorię widzę, o ile nie ma mgły, codziennie z okna czy jak wyjdę z domu. Tym bardziej zainteresował mnie ten temat.

Zaćmienie słońca, wierzenia, zabobony i praktyki.

T O N I      N A P I S A Ł
W związku z dzisiejszym zaćmieniem słońca, przypomniało mi się, że z tym wydarzeniem od dawna zawsze wiązały się różnego rodzaju zabobony, wierzenia.
Najprawdopodobniej tego typu przesądy czy wierzenia pochodzą i dotyczą miejsc na ziemi, gdzie bogiem jest (albo było) słońce.
Chciałbym powiedzieć, że chrześcijan i osób wierzących w prawdziwego Boga to nie dotyczy. Niestety nie było by to prawdą.