Przejdź do głównej zawartości

Fakty i mity o wzroku

T O N I      N A P I S A Ł

Jak wspomniałem ostatnio, niektóre materiały do posta leżą w roboczych, albo gdzieś w folderze, czekając na swoją kolej.
Kolejny materiał, który czekał aż dojrzeje w mojej głowie.
Jak wiecie stosunkowo niedawno kupiłem małego zręcznego laptopka, dzięki któremu mogę zająć się pisaniem podczas przerw w pracy. Jakby nie było 1/3 czasu spędzam w pracy, gdzie poza obowiązkowymi zajęciami mam też takie, kiedy czekam na kolejny odjazd. Wykorzystuję go różnie, może lepiej nie zdradzę wszystkich szczegółów, bo moglibyście to wykorzystać przeciwko mnie albo innemu kierowcy, którego może akurat nie lubicie.😁
Jednym z wypełniaczy czasu jest czytanie gazet. Żona już zaczęła na mnie krzyczeć, że nie ma gdzie układać tej całej makulatury. Nie zawsze, albo nawet czasami wcale, nie ma nic godnego uwagi, ale są takie które wniosą nowe światło w moją bazę danych.
Tym razem ale nie tłumaczyłem owego czytanego artykułu. Był dla mnie inspiracją, a zarazem dał mi do myślenia.
Przy okazji pytanie do czytelników/czek - blogerów/ek:
Skąd czerpiecie pomysły, inspirację do pisania?

Z artykułu wynika, że nie wszystko co nam wciskali do głowy o oczach jest prawdą.
Całość biorę to troszkę z rezerwą, ponieważ wiem, że w bardzo dużym stopniu na działanie organizmu i wszystkich organów ma to co odziedziczymy po przodkach. Dowodem na to jest moje serce, ale dziś nie o tym przecie.

A więc co szkodzi naszym oczom?
Jak więc uchronić się od słabnącego wzroku?
Chyba nikogo nie zaskoczy, że jednym z czynników jest zadymione pomieszczenie. Powiem wam więcej, że nie napisali w tym artykule, że sporym problemem dla oczu są wentylatory, a tu mam konkretnie na myśli wentylatory w samochodach. Wiem, bo sam, odkąd zacząłem jeździć autobusem zaczęły problemy ze spojówkami i inne.
Innych dolegliwości wam nie zdradzę, bo też istniałoby ryzyko, że zaczniecie rozpowiadać, że w Czechach jeździ ślepy kierowca.😁
Tak wiec dym lub kurz w połączeniu z wiatrem z wentylatora może nam utrudnić widzenie, a z tego co czytam nie dotyczy to tylko spojówek ale i samej rogówki.

Chyba każdy już od dziecka słyszał od mamy czy babci o tym, że jak będziesz papać dużo marchewki będziesz miał sokoli wzrok. Okazuje się, że naukowcy po latach już nie są tacy pewni i podobnie jak marchew pomagająca na ściemnienie bladych twarzy, wcale nie jest taka pomocna.
Szkodzić nie szkodzi, więc smacznie zajadajcie dalej.😊
W obronie marchwi jednak trzeba dodać, że trochę, chociaż nie bezpośrednio, wspomaga swoimi składnikami siatkówkę.
Kolejnym wspomagaczem dla oczu są ryby i tu być może ściągnę na siebie lawinę mądrali😉 że jeśli nie jem mięsa to chociaż ryby bym mógł, bo przecież one takie zdrowe.
Podobnie jak kwestię serca, pominę i mój wegetarianizm, o tym , możecie poczytać w innych postach.😉
Można by powiedzieć, że na szczęście nie jestem weganinem, ponieważ okazuje się, że jajka bardzo pomagają bronić oczy przeciwko zaćmie.

Z drugiej strony nie muszę czytać artykułów, aby wiedzieć co szkodzi, bo tu akurat nie piszą np o tym (jednak wam zdradzę), że część moich problemów ze wzrokiem jest zdecydowanie spowodowana wieloma latami pracy w zamkniętych pomieszczeniach, gdzie chociaż od lat wiadome było, że neonówki szkodzą i tak były wykorzystywane w różnych warsztatach.

Od dziecka nam wbijano do głowy, że czytać przy słabym świetle się nie powinno, tylko co zrobić jak mama każe iść spać, a dziecko ma książkę, od której nie może się oderwać?
Dziś już książek nie czytam, ale pamiętam, kiedy byłem już większym dzieckiem to uwielbiałem przygodowe. Najchętniej to o kowbojach i Indianach ale nie tylko. Nie wiele tytułów pamiętam, ale parę tych klasycznych i znanych autorów pewnie w pamięci bym wyszperał. Zadziwiającym jest, że lektury zadawane nauczycielką to była moja zmora, ale te, które sobie sam wypożyczyłem z biblioteki pochłaniałem w ogromnych ilościach. Do dziś pamiętam, że tą szczególną była "Jeździec bez głowy". Była tak wciągająca, że wykorzystywałem każdą wolną chwilę i leciałem gdzieś w kąt aby chociaż stronę przeczytać.
Ile takich przypadków znacie? Znam takie, że z latarką pod pierzyną się czytało, aby mama z pokoju nie widziała, że się nie śpi.
Bardziej tolerancyjne ustępowały i mówiły:
- No dobra, to sobie chociaż zaświeć porządne światło, abyś sobie oczu nie zepsuł.

Okazuje się, że fachowcy w dziedzinie wzroku twierdzą, że to nie zupełnie prawda. Faktem jest, że podczas czytania lub innych czynności przy słabym świetle więcej męczy się wzrok i trzeba więcej ostrzyć, ale jedyne czym sobie zaszkodzimy to uczucie suchych oczu i zmęczenie. Trwałe uszkodzenie wzroku dzięki czytaniu w złym świetle jednak wykluczają.
Co więcej, to co się zwykle nie zdarza to, że naukowcy w tej kwestii jednoznacznie się zgadzają, nie tak jak w innych przypadkach, kiedy dzielą się jakby na dwa obozy.
Czyżby jednak moje problemy z oczami nie były spowodowane słabym lub niewłaściwym oświetleniem w pracy?

Osobiście jestem zaskoczony jakie mity krążą w naszych głowach.
Nie owijając w przysłowiową "bawełnę" zdradzę wam kolejny:
- Nie rób zeza, bo ci tak zostanie.
Ilu z nas w dzieciństwie, albo nawet później tak dla żartów robiło zeza? Nie mówcie, że wy nie?😀 Bardziej "obeznani" w temacie twierdzili, że podczas robienia zeza może pęknąć jakaś żyłka, która podtrzymuje oko i nie da się tego naprawić.
Okazuje się, że mięśnie które są odpowiedzialne za ruszanie gałkami są bardzo prężne i elastyczne, a co najważniejsze są na tyle silne, że zawsze się postarają, aby oko wróciło na swoje miejsce.

Przypomniał mi się tekst, który jest tu gdzieś w moim blogu, gdzie między innymi wyjaśnia się dlaczego podczas kichania zamykamy oczy?
Wiecie? Nie?? >Sprawdźcie<.
Artykuł w swojej treści ostrzega, że to czego oczywiście nie można lekceważyć, to zez u małych dzieci i to nie tylko z tego powodu, że inne dzieci będą się z nich śmiały.
Ja dodam od siebie, że tak samo nie powinno się lekceważyć takich przypadków jak:
- Mam dobry wzrok, ale ręce za krótkie.
Znacie ten stan?
Powstaje wtedy, kiedy czytając coś musicie odsunąć od oczu dalej niż byliście zwykli.
Wiem co mówię, używam okulary do czytania już od kilku lat i wcale się tego nie wstydzę.😏

Znam wiele osób, które odkładają wizytę u lekarza twierdząc, że jeszcze nie jest tak źle. Do pewnego czasu też zwlekałem, aż do momentu, kiedy będąc na zakupach z żoną, w drogerii nudząc się chodziłem przyglądając się nie interesującym mnie towarom.
Aż tu nagle stojak z okularami...
Znacie tę historyjkę? Nie? A chcecie wiedzieć, co się wydarzyło i co na to powiedziała żona? Jak zareagowała?😉 Musicie poczytać o tym starszym poście.

Dbajcie o swoje oczy. Powiem więcej dbajcie o zdrowie, nie lekceważcie chodzenia do lekarza, na badania okresowe, ale nie takie jak z pracy, chyba, że u was nic się nie zmieniło w tej kwestii od lat. W Czechach bowiem badania okresowe to tylko formalność, najczęściej po 5 minutach już wychodzę "załatwiony".

Co na pewno szkodzi oczom to dzisiejsza nowoczesna technologia w postaci komórek, tabletów no i oczywiście komputerów.
Zapewne wiecie, że jasność ekranu ma duży wpływ na wzrok. Na przykład telefony.
Wielką ich niewygodą jest, że czym jaśniejszy ekran, chociaż lepszy dla oczu to szybciej zużywa baterię.
A wy? Oszczędzacie oczy czy baterię, ściemniając ekran do granic możliwości waszych oczu?

A co komputery, notebooki, TV?
Przy jakim świetle czytacie mój post?
Macie włączone światło kiedy oglądacie film czy chcecie się czuć jak w kinie?
Jak sądzicie, ma wpływ światło na oglądanie TV czy czytanie na PC?
Są to mity czy naukowcy po latach stwierdzili coś innego?
Ile w tym wszystkim prawdy osądźcie sami, bo jakby nie było poza wzrokiem jesteśmy wyposażeni też innym organem, którym jest mózg.😉
Ani ja nie tie twierdzę, że te fakty i mity to nieprawda, ale tak samo jak drukowane artykuły tak i internet piszą ludzie.

Jak dbacie o swoje oczy? Znacie jakieś złote rady? A może mity podobne do tych, o których napisałem.
Podobno zbawiennym "lekiem" by pomagać oczom jest tzw. "patrzenie w pustkę", czyli nic innego niż patrzeć gdzieś daleko, ale nie próbować zaostrzyć żadnego przedmiotu czy obiektu.
Spróbujcie czy zadziała, a potem czekam na wasze komentarze i odpowiedzi na moje pytania, za które z góry dziękuję.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

6/2016 z cyklu: Ja i mój rower. Przez Suchy na Łączkę i Filipkę

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Gdyby nie wczorajsza 2 zmiana i powrót do domu przed północą, pewnie wybrałbym się w trasę, którą planuję już od kwietnia. Tydzień temu nawet rzuciłem hasło na fb, ale nie wypaliła pogoda.
Dobra, zdradzę wam sekret z posta 4/2016.😉Chodzi o drugie podejście na Girovą i odnalezienie dwóch jaskiń.
Wtedy już mi zabrakło sił, więc teraz w planie mam podjazd pociągiem do Mostów u Jabłonkowa, a potem przez Studeničny. Pewnie nie lekka trasa, ale obiecałem sobie.

Dziś pospałem więc plan trza odłożyć, ale czasu wystarczająco na to by odwiedzić Łączkę. Tym bardziej, że pewna znajoma podsunęła mi informację, że podobno można też z Bystrzycy Suchy.
Okolicę częściowo znam z pracy, ale tylko do ostatniego przystanku.

Czantoria. Pochodzenie i otaczające ją legendy.

T O N I      N A P I S A Ł
Jadąc kiedyś do pracy kupiłem sobie gazetę, tygodnik naszego regionu.
Pomyślałem sobie, że jak będzie dobra robota na cnc to będzie czas poczytać co w trawie piszczy. Tylko nie mówcie majstrowi.😀

Czas rzeczywiście miałem, chwilami, kiedy program zadbał o to bym na chwile usiadł.
Poza informacjami z regionu z wielką uwagą przeczytałem artykuł o Czantorii i o tym skąd właściwie pochodzi jej nazwa.
Jak wiecie, Czantorię widzę, o ile nie ma mgły, codziennie z okna czy jak wyjdę z domu. Tym bardziej zainteresował mnie ten temat.

C6H5-NH-C2H5

T O N I      N A P I S A Ł
C6H5-NH-C2H5 wygląda jak jakiś kod aktywacyjny.
Zamieściła go dziś na fb moja dobra (wirtualna) koleżanka, a że do chemii było mi zawsze daleko, więc nie miałem nawet pojęcia o co chodzi.
Jak się okazało jest to chemiczny wzór miłości.