Długie lata jestem przyzwyczajony słuchać tego, czego domaga się moje ciało, więc mogliście mnie niedawno słyszeć, jak mówię, że czerwiec zaordynowałem sobie bez większego wysiłku. Ze względu na nadmierny wysiłek, czyli te dotąd przechodzone kilometry, czułem jakąś osłabioną odporność organizmu. Powracający kaszel i drapanie w gardle, podwyższona temperatura i czasami ból głowy. Po miesięcznej przerwie w końcu wróciłem w góry. Nie żebym w ogóle nie chodził, ale były to raczej krótsze spacery, żeby całkiem nie wypaść z formy💪.
👉 čti český 🇨🇿👈
Mój wczorajszy plan odłowić brakujące szczyty w Łomnej niestety nie wypalił.
Na planowany start w ogóle nie dotarliśmy z powodu śmiertelnego wypadku. Pijany 21‑letni kierowca wjechał na przeciwległy pas i uderzył w rowerzystę jadącego chodnikiem. Oczekiwanie na przywrócenie ruchu szacowano na kilka godzin, więc zaparkowaliśmy przy stacji kolejowej w Bocanowicach. O mało co nie dotarliśmy nawet tam, bo sprawca wypadku nie zatrzymał się na miejscu i kawałek dalej wylądował samochodem w rowie.
Szybko wymyśliliśmy nową trasę i ruszyliśmy na Kozubową, skąd po krótkiej przerwie poszliśmy dalej do chaty Kamenitý.
⛰️Malá Kyčera (744 m)
⛰️Malá Kykula (788 m)
Jak pewnie wiecie, szczyt Kozubová znajduje się około 700 metrów od chaty.
⛰️Kozubová (982 m)
Szczyt ⛰️Za humny (938 m) według tabliczki właściwie nazywa się Slezský Bobík🤔
Przy szczycie ⛰️Tatínkova útulna (813 m) faktycznie stoi jakaś mniejsza chatka, ale z jakiegoś powodu zniknęło mi zdjęcie😞. faktycznie stoi jakaś mniejsza chatka, ale z jakiegoś powodu zniknęło mi zdjęcie😞.
Zapowiadany deszcz, a właściwie tylko lekka mżawka, dotarła dopiero około godz 11, więc żadnej zapowiadanej ulewy nie było.
Na Kamenitým zjedliśmy coś i ruszyliśmy na ostatni etap dzisiejszej krótkiej wycieczki. I tu jednak nadszedł ulewny deszcz, ale dzięki pelerynom założonym w porę, w ogóle nam to nie przeszkadzało.
Dzisiejszą udaną trasę zakończyliśmy w Łomnej, czyli w pierwotnie planowanym miejscu startu i mety. Stąd wykorzystaliśmy autobus, żeby wrócić do samochodów, i mogliśmy sobie powiedzieć znaną czeską rymowankę: „Sláva, nazdar výletu, nezmokli jsme a jsme tu!“😀 - coś w znaczeniu: Wycieczka się udała – pogoda dopisała... choć z planowanych szczytów mam tylko jeden, więc będę musiał tu kiedyś wrócić. Co więcej nie mam nawet 6 do Wycinanki🤭.

0 Komentarze
Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny. Dziękuję.