Przejdź do głównej zawartości

Bulgur z warzywami i fasolą zapieczony z serem

T O N I      G O T U J E

Nie tak dawno dotarła do mnie informacja o tym, że istnieje jeszcze coś poza  ryżem i kaszą, którymi postanowiłem zamienić lubiane ziemniaki i makarony, ponieważ, nie tylko według mnie, pomagają przybierać na wadze.😉


Bulgur to rodzaj kaszy, która powstaje z gotowanych, wysuszonych i gniecionych ziaren pszenicy Durum. Zaś ta pszenica durum podobno jest jedną z najbardziej wartościowych odmian.
Dziwnym zbiegiem okoliczności, po mojej ostatniej wizycie w szpitalu, dowiaduję się, że bulgur wspomaga pracę serca.


Kasza jak i jej nazwa pochodzą z Turcji, chociaż można by pomyśleć, że z Bułgarii.😉
Nie musiałem jechać do Turcji, bo bulgur zaczyna być popularny w niektórych sklepach, a ja dziękuję moim drogim znajomym (Hance i Davidovi) za odstąpienie jednego opakowania.

Jak zwykle zerknąłem w sieć w poszukiwaniu inspiracji, z czym by to ugotować.
Niewiele znalazłem, a te co znalazłem bardzo prosto wiązały się z warzywami, więc i ja postanowiłem stworzyć kolejny przepis z serii moich eksperymentów.

A więc zaczynamy:
Składniki:
  • 1 cebula
  • 4 ząbki czosnku
  • 1 łyżeczka TelloFix
  • olej
  • 200g parówek sojowych (4szt.)
  • 2 kostki bulionu warzywnego
  • 300g mrożonej mieszanki warzywnej
  • 240g białej fasoli w pomidorowym sosie (1 puszka)
  • 250g kaszy bulgur
  • 100g żółtego sera (30%)
Zacząłem od ugotowania 1,5 litra wywaru z kostek bulionu.
Zawsze odrobinę więcej, żeby ewentualnie nie zabrakło, a resztę można wykorzystać do jakiejś szybkiej zupy.
Następnie zająłem się warzywami i fasolą, ale polecam zacząć od cebuli i parówek.


Drobno pokrojoną cebulę z dodatkiem 1 łyżeczki TelloFixu duszę aż zmięknie, następnie smażę aż się zarumieni. Przekładam cebulę do miseczki na później, aby mieć wolną patelnię.

Sojowe parówki kroję podłużnie na 4 części, następnie na drobniejsze kawałeczki.
Smażę na patelni, tylko z resztkami oleju ze smażenia cebuli.
Sojowe parówki bardzo strzelają więc najlepiej smażyć je na sucho aż się ładnie skurczą i przypieką.

Przyszła kolej na wspomniane mrożone warzywa i fasolę z puszki, które lądują w ulubionym rondelku, gdzie razem gotują się aż do odparowania płynu, ok. 15 minut.
Pod koniec wrzucam na kawałeczki pokrojone ząbki czosnku.


Następnie wsypuję bulgur, i gotuję tym samym sposobem jak kaszę czy ryż do risotto.
Ta metoda spodobała mi się dlatego, że poza tym, że nie powstają żadne grudki zlepionych ziaren, to jeszcze przejdzie bardziej smakiem wywaru, warzyw i fasoli.
A więc do warzyw z fasolą i bulguru dolewam po pół szklanki wywaru, za każdym razem kiedy płyn wsiąknie w kaszę. Oczywiście często mieszając by nie przypalić.
Czynność powtarzam 4-5 razy aż kasza zmięknie, ale się nie rozgotuje, ponieważ, jeszcze ją będziemy zapiekać w piekarniku.
Kasza bulgur gotuje się szybciej niż kasza czy ryż, być może ze względu na sposób, w jaki powstaje, a więc gotowałem ją razem z warzywami i fasolą ok. 15-20 min.
Przed ostatnim dolaniem wywaru dodałem usmażoną cebulę i parówki.


Po ok. 5 minutach wspólnego gotowania przekładam do misy do zapiekania.
Polecam przekładać do misy nie zupełnie suchą, czyli nie doprowadzić do zupełnego wchłonięcia wywaru. Tym sposobem nasze danie nie będzie suche i nie trzeba będzie popijać.😉


W misie całość posypuję startym, żółtym serem, a jak wiecie lubię zapiekane dania, dlatego i tym razem bez piekarnika się nie obejdzie.🙂
Wkładam do piekarnika na 220° do momentu waru, czyli ok. 20-30 minut.


Smacznego.🙂


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

6/2016 z cyklu: Ja i mój rower. Przez Suchy na Łączkę i Filipkę

T O N I      N A P I S A Ł
z cyklu: Ja i mój rower
Gdyby nie wczorajsza 2 zmiana i powrót do domu przed północą, pewnie wybrałbym się w trasę, którą planuję już od kwietnia. Tydzień temu nawet rzuciłem hasło na fb, ale nie wypaliła pogoda.
Dobra, zdradzę wam sekret z posta 4/2016.😉Chodzi o drugie podejście na Girovą i odnalezienie dwóch jaskiń.
Wtedy już mi zabrakło sił, więc teraz w planie mam podjazd pociągiem do Mostów u Jabłonkowa, a potem przez Studeničny. Pewnie nie lekka trasa, ale obiecałem sobie.

Dziś pospałem więc plan trza odłożyć, ale czasu wystarczająco na to by odwiedzić Łączkę. Tym bardziej, że pewna znajoma podsunęła mi informację, że podobno można też z Bystrzycy Suchy.
Okolicę częściowo znam z pracy, ale tylko do ostatniego przystanku.

Czantoria. Pochodzenie i otaczające ją legendy.

T O N I      N A P I S A Ł
Jadąc kiedyś do pracy kupiłem sobie gazetę, tygodnik naszego regionu.
Pomyślałem sobie, że jak będzie dobra robota na cnc to będzie czas poczytać co w trawie piszczy. Tylko nie mówcie majstrowi.😀

Czas rzeczywiście miałem, chwilami, kiedy program zadbał o to bym na chwile usiadł.
Poza informacjami z regionu z wielką uwagą przeczytałem artykuł o Czantorii i o tym skąd właściwie pochodzi jej nazwa.
Jak wiecie, Czantorię widzę, o ile nie ma mgły, codziennie z okna czy jak wyjdę z domu. Tym bardziej zainteresował mnie ten temat.

Zaćmienie słońca, wierzenia, zabobony i praktyki.

T O N I      N A P I S A Ł
W związku z dzisiejszym zaćmieniem słońca, przypomniało mi się, że z tym wydarzeniem od dawna zawsze wiązały się różnego rodzaju zabobony, wierzenia.
Najprawdopodobniej tego typu przesądy czy wierzenia pochodzą i dotyczą miejsc na ziemi, gdzie bogiem jest (albo było) słońce.
Chciałbym powiedzieć, że chrześcijan i osób wierzących w prawdziwego Boga to nie dotyczy. Niestety nie było by to prawdą.