czwartek, 8 października 2015

Klątwa bogini, czyli jak nie umierać na katar


Zaczyna jesień, chłodno, deszczowo więc sporo z nas zaczyna kichać i smarkać. Pomijając fakt, że leczony katar trwa tydzień, a nie leczony 7 dni, mamy też jeszcze inną kwestię.
Od dawien dawna się słyszy jak kobiety wyśmiewają mężczyzn, że zachorowali na śmiertelną chorobę. Wydawałoby się, że z pozoru niegroźny katar nie może nikomu zaszkodzić, ale nas mężczyzn kładzie dosłownie na łopatki.
U mnie bywa różnie. Czasami potrafię żyć jako tako ze stosem posmarkanych chusteczek higienicznych na biurku i wszędzie gdzie się pojawiam, a czasami kładzie mnie to do łóżka wcale nie z błahą temperaturą w okolicach 38.
Na szczęście ta druga kwestia zdarza się baaaaardzo rzadko, ponieważ przynajmniej w tej kwestii cieszę się dobrym systemem obronnym. Jestem przekonany, że zawdzięczam to swojemu stylu życia, jakim jest wegetarianizm.
W tej najczęściej spotykanej u mnie wersji kataru zasypany chusteczkami, rzeczywiście wyglądam jak z tych kobiecych opowiadań. Umieram, kicham co kilka sekund, przestaję widzieć, bo łzawią mi oczy i ładuję do siebie najczęściej Maxi Coldrex.

Istnieje legenda, że dawno temu, gdzieś tam za górami za lasami żyła pewna bogini Katar, która dowiedziawszy się, że mężczyzna jest uznawany za silniejszego od kobiety, postanowiła udowodnić, że to nie prawda. Wezwała wszystkie Katary świata i zaatakowały mężczyzn. Mężczyźni tak smarkali i kichali, że z tego powstała olbrzymia chmura, która krąży do dzisiejszych czasów po całym świecie. ; )

Kobiety w sytuacji kiedy ich małżonek/partner "umiera" śmieją się myśląc, że zmyśla. Niektóre nawet podstępnie proponują piwo, sądząc, że jak zwykle nie odmówi.
Bardzo często mężczyźni są odbierani jako egoiści, którzy widzą tylko swoje choroby ale poza powyższą legendą przyczyna jest inna.
Mężczyźni wcale nie udają, że są chorzy. Wiele badań naukowców potwierdziło, że układ odpornościowy mężczyzn różni się od układu kobiety. Zapewne nie wszyscy wiedzą, że w grę wchodzą hormony i chromosomy, które chronią je przed tą chorobą.
Teoretycznie posiadamy te same hormony, ale różnica polega w tych, które dominują.
U kobiet to estrogen i progesteron, a u nas androgeny i testosteron. Te kobiece są właśnie odpowiedzialne za produkowanie przeciwciał na wirusy.
Zareagowali na to australijscy naukowcy i wynaleźli szczepionkę z żeńskimi hormonami, którą mężczyźni mogą sobie zaaplikować. Czy są skutki uboczne? Tego nie wiem, ale istnieje ryzyko, że może być podobnie jak w przypadku żeńskiego hormonu zawartego w piwie. ; )
Fakty o chromosomach przekreślają wszystkie mity o słabej i silnej płci.
Kobiety posiadają chromosom X, a my mężczyźni posiadamy jego słabszą wersję XY.

Ponieważ tak jakby trochę z przymrużeniem oka podchodzę do tego tematu to jednak teraz proszę o zupełną powagę.
Mężczyźni chociaż często twardziele na jakiekolwiek objawy chorób reagują pójściem do lekarza.
Nasze drogie kobiety chociaż uznawane za płeć słabszą ignorują nawet pójście na badanie okresowe.
Nie, nie mówię tu o badaniach, które "fundują" nam zakłady pracy. Mówię tu o pójściu do swojego lekarza i poproszeniu o zrobienie najprostszych badań. Nie idą ponieważ twierdzą, że nic im nie dolega. Apeluję do was drogie panie: Dbajcie o siebie więcej! Wiecie o czym mówię. ; )
Bądźcie nadal piękne dbając o swoje zdrowie nie tylko zewnętrznymi poprawkami. ; )
Oczywiście nie chcę generalizować, ponieważ w przedstawicielach obu płci są osoby, które dbają o siebie lub też nie.

Wracając do kataru i klątwy...
Czy wierzycie tej teorii czy nie, podobno jedynym sposobem na odczynienie jej, jest życzliwość kobiety, która spełnia wszystkie zachcianki swojego mężczyzny i ze współczuciem oraz czułością go pociesza.
Aapsik!!
Na zdrowie! : )

6 komentarzy:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ha, jaki podstępny kolega... Wiem do kogo "pijesz", z tym bagatelizowaniem... A poza tym popieram wypowiedź Promyczka, w całej rozciągłości ))

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo wam dziękuję za komentarze.
    Promyczku ponieważ użyłaś aż 5 podpunktów w swoim komentarzu więc się do nich pokolei ustosunkuję.
    1. Napisałem, że jestem przekonany, że zawdzięczam swoją odporność swojemu wegatarianizmowi. Czyli, że nikomu nie narzucam swoich przekonań. Ponieważ każdy ma prawo do swoich przekonań więc nie podlega to dyskusji.
    2. Wspominając o piwie, nie miałem na myśli grzanego piwa, ale piwo z lodówki, którego mężczyzna nigdy nie odmawia.
    3. Mam nie wierzyć naukowcom? Gdybym nie wierzył dawno zjadały by mnie robaki, ale uwierzyłem i pomogli mojemu sercu.
    Gdyby nie naukowcy nie jeździłbym na rowerze. Po pierwsze nie było by go, a po drugie nawet gdyby był nie mógłbym jeździć chociażby z powodu nadciśnienia i innych dolegliwości.
    4. Owszem często mamy tendencje do wyolbrzymiania, ale nie jestem pewien czy ignorowanie prewencji jest lepszym wyjściem.
    My wyolbrzymiamy? A czym są słowa: "...przytulić do cycusia, wytrzeć nosek...... twierdzisz, że nie potrafimy wytrzeć sobie nosa? : )
    To, że ogarniacie cały dom z katarem wywołuje mój podziw dla was, ale zauważ, że napisałem: "Fakty przekreślają wszystkie mity o słabej i silnej płci."
    No i po 5. Nie tylko antidotum na klątwę ale i samą legendę wymyślił mężczyzna. Wymyśliłem osobiście ja w trakcie pisania, po to by dodać trochę humoru do poważnego tematu. : D

    Szeherezado jesteś pewna, że popierasz promyczka w całej rozciągłości? Również masz do tego prawo ;)
    Podstępny? W czym? Co do kwestii "picia do kogoś" zapewniam cię, że nie miałem złego zamiaru, tym bardziej, że nie oparłem tej wypowiedzi na jednym znanym mi przykładzie. Znam conajmniej kilka kobiet, które nie chodzą do lekarza chociaż w wielu przypadkach powinne.

    Drogie panie czy to brak zaufania do naukowców jest powodem waszego bagatelizowania, czy może zdolność stawiania diagnozy samej sobie, twierdząc: Nic mi nie jest. Nie wszyscy mężczyźni są nieczuli i ślepi. No i na koniec cieszę się, że jesteście tak zgodne, bo to oznacza, że przemówiłem wam do duszy, by chodzić do lekarza.
    Jeszcze raz "Na zdrowie".

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. A skąd, nie przekonałeś mnie. Od stania w kolejce do lekarza, robię się ciężko chora. Zwłaszcza nerwowo, jak przede mną wpycha się konsultant wciskający dany produkt. Szczytem wszystkiego, było wtargnięcie swego czasu takiego osobnika, płci męskiej, do ginekologa... Inna rzecz, że posiłkowałam się wyobraźnią i nie mogłam się przestać śmiać )))

    OdpowiedzUsuń
  6. Czego by w tym temacie nie napisać, to nie ma większej klątwy, niż przeziębiony Facet w domu...;o)

    Przepraszam, zapomniałam odpisać na Twoje zaproszenie do "radyjka"...Bardzo dziękuję, ale moja praca wyklucza mnie niestety z grona słuchaczy (kwestie techniczne oprogramowania)...Ale będę pamiętać gdzie Was znaleźć...;o)

    OdpowiedzUsuń

Twój komentarz jest dla mnie bardzo ważny. Dziękuję.