niedziela, 30 kwietnia 2017

1/2017 z cyklu: Ja i mój rower. Po długiej zimie nareszcie na rower.


Zima była długa i chociaż nadal nie ma idealnych temperaturowych warunków na rower to jednak pokonałem lenia i poszedłem do garażu.
Zeszłoroczny sezon był słabiutki jak na moje możliwości, a było to ściśle związane z moją nową pracą, chociaż pogoda w dniach moich wolnych od pracy tez bardzo często robiła mi na złość.
Co gorsza pozostało kilka zeszłorocznych wyjazdów, których nawet nie opisałem w swoim blogu. Boleję nad tym, tym bardziej, że nie jestem pewien czy w ogóle uda mi się odtworzyć te wyjazdy w pamięci.
Żebym nie popełnił tego samego błędu zabieram się za opisanie pierwszego wyjazdu.

sobota, 29 kwietnia 2017

Jak daleko sięgam pamięcią?


Odkąd wyprowadziłem się do Czech niewiele mi pozostało utrzymanych kontaktów ze starych czasów. Nie wnikając w szczegóły tej straty zarazem ciesze się, że jednak są osoby, które znajdują czas by się ze mną spotkać w tym zagonionym i wypełnionym pracą życiu.
Wczoraj po jakimś czasie znów się spotkałem z koleżankami przy okazji urodzin jednej z nich. Byliśmy umówieni na 18 ale wyjechałem przed południem w jednym konkretnym celu.
Odwiedziłem zakład pracy, w którym zdobyłem swój zawód, a w przeważającym stopniu moje zdolności i zapał do pracy zawdzięczam człowiekowi, którego jechałem odwiedzić.
Hans. Pan na emeryturze, który nadal pracuje w tej samej firmie, w której i on przed laty wyuczył się zawodu.
Niewiarygodne, prawda?
Bardzo miłe spotkanie, w dużej mierze oparte na wspominaniu jak i wymianie opowieści o tym, co się wydarzyło od tego czasu, kiedy widzieliśmy się ostatni raz.